kontakt: kuba.libre
USUŃ @poczta.fm

zapiski gracza w domino

stoliki

piątek, 30 czerwca 2017

W pokoju 207 przeszedłem w tryb offline: zero telefona, bloga, lektur obowiązkowych, muzyki klasycznej, wstawania w środku nocy, biernego słuchania discopolo, bycia w kontakcie... Prąda nie wyłączałem bo w pokoju była klima i lodówka oraz ponętna niewiasta. Wszystko sprawne. A za salon robił tam balkon. Więc spaleni słońcem siedząc w salonie zamiast grać w domino schłodzeni wstępnie wyżej wymienioną klimą sączyliśmy ze wspomnianą, gotową na wszystko niewiastą, drinki schłodzone dzięki uprzejmości wspomnianej lodówki, patrząc na leniwie sączące się w dole życie ulicy. Siga, siga. Smakować rzeczywistość tu i teraz. I znajdować czas na celebrację nawet najmniejszych przyjemności. W pierwszy wieczór otworzyliśmy szampana... a w ostatni było małe dominowe co nieco, do którego sprowokowały nas grające w domino dzieciaki w miejscu, które w sezonie po zmroku będzie robić za przyplażowe disco. Opa!

piątek, 19 maja 2017

Dokładanie 40 lat temu 19 maja 1977 roku słynny Orient Express wyruszył w swój ostatni regularny kurs na trasie z Paryża do Stambułu. Już w 1889 roku całą podróż o długości 2880 km (przez Monachium, Wiedeń, Budapeszt, Bukareszt) można było odbyć bez przesiadki z zawrotną (jak na te czasy) szybkość 80 km/h w czasie 67 godzin. Był to jedyny środek transportu bezpośrednio łączący dwa krańce Europy – wschód i zachód. Do dyspozycji podróżnych były ekskluzywne wagony sypialne i wagon restauracyjny słynący ze swej wyszukanej kuchni. Całości towarzyszył lanserski szyk pełen komfortu i bogactwa. Sprawiało to, że pociągiem podróżowali arystokraci, dyplomaci i ludzie biznesu. Nawet Hercules Poirot miejscówkę w Orient Expressie zawdzięczał znajomości z dyrektorem tej linii kolejowej. Nic dziwnego skoro swoją legendarną podróż słynny detektyw odbył w złotych latach tego pociągu. Podobno obecnie jest możliwa podróż prawie oryginalną trasą Orient-Expressu na trasie Paryża-Stambułu ale trwa trwa 6 dni i kosztuje od 7.130 EUR za osobę. Lot samolotem trwa 3 i pół godziny i kosztuje 200-300 EUR.

10 lat temu odbyłem najdłuższą podróż kolejową w moim życiu: tam i z powrotem do Rosji z przesiadką w Moskwie. Część trasy po pierwotnej trasie kolei transsyberyjskiej przebyłem w wagonie kupiejnym z 4-osobowymi przedziałami, gdzie prycze ułożone są na dwóch poziomach naprzeciw siebie, zaś a pod oknem znajduje się stolik idealny na dominową rozgrywkę, który z górnego legowiska może wyglądać tak:

Tagi: domino stolik
12:41, domino-gry , stoliki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 maja 2017

Długa podróż to wyzwanie: jak zapełnić czas podróży lub oczekiwania na dworcu czy lotnisku? Ja boję się latać więc raczej nie potrafiłbym jak prawdziwi wojownicy w czasie lotu zagrać sensownej partyjki w domino. Ale bez trudu potrafią to uczynić nieustraszeni amerykańscy generałowie w surowych wnętrzach transportowca lub zawodowi koszykarze z NBA w luksusowej salonce odrzutowca:



A może gra w domino to remedium na aerodromofobię?!

22:18, domino-gry , stoliki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 maja 2017

Kończy się kolejna deszczowy majówka. Idealna pogoda na partyjkę w barze ale raczej nie na domino pod parasolem w ogródku piwnym. Kiedyś parasol jako drogi gadżet był atrybutem władzy i pozycji. Jasna skóra była oznaką szlachetności więc dobrze urodzona dama w kapeluszu dodatkowo chroniła skórę przed słońcem za pomocą parasolki. Opalenizna była oznaką przynależności do niskiego stanu, zarezerwowaną dla odzianej w chustkę chłopki lub służącej. Parasol przeciwdeszczowy, podobnie jak domino, przywędrował z Chin za sprawą pewnego franciszkanina, który był tam w misji dyplomatycznej z polecenia papieża. Na Karaibach paraguas (czyli parasol) używa się zarówno „na słońce” (para sol)  jak i „na wodę” (para agua). Właśnie zaczyna się tam pora deszczowa więc zapewne przyda się on prawdziwym dominowym twardzielom z San Juan:

10:08, domino-gry , stoliki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 stycznia 2017

Podobno było czterech króli-magów czyli idealnie do rozgrywki w Latino Domino. Ale jeden poszedł na skróty... A może to wolne miejsce czeka na Ciebie? Tylko w ten łikend uważaj żebyś nie zamarzł jak ja w Wielkim Mieście gdzie zawitałem aby zaliczyć Bal w Operze... może to Zemsta Nietoperza?

Tagi: domino
11:22, domino-gry , stoliki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 grudnia 2016

w czasach kiedy najlepszym przyjacielem stał się telewizor są tacy, którzy zasiądą do wieczerzy aby podzielić się dostępem do sieci:

lekarstwem na to ma być stół z powyłamywanymi nogami czyli blat oparty na udach współbiesiadników, który zmusi ich do kooperacji i bycia razem:

taki stół sprawdza się również podczas gry w domino:

na takim stole w kości grywali już starożytni Rzymianie:

obrazki:
[1] autorem karykatury jest Paweł Kuczyński
[2] Sati Tala czyli blat dla dwojga zaprojektowali Tany Jarus i Sagie Grunhaus
[3] uliczne dominowanie w Trynidadzie (Kuba)
[4] fresk z Pompei

05:52, domino-gry , stoliki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 grudnia 2016

Jako przeciwnik hazardu dopuszczam też inne rozwiązania „płatności” przy grze w domino. Skoro, jak pisałem poprzednio, biedni kowboje grają na ćwierćdolarówki to na jakie stawki grają ci nadziani tacy jak choćby Willie Nelson? Otóż w dominowym pojedynku pomiędzy tym królem kowbojskiej muzyki a znanym amerykańskim aktorem Owenem Wilsonem stawką były włosy. Owen, posiadacz imponującej blond grzywy, gdyby był przegrał to ogoliłby się na łyso a Willie jako przegrany miał ściąć swoje indiańskie warkocze. Przegrał Pan Nelson a swoją porażkę skomentował tak: „To tylko włosy”. Słowo się rzekło, kobyłka u płota…



kowboje lubią czerwone domino...

sobota, 01 października 2016

W ostatni czwartek poszedłem na piwo do znanego mi baru dla emerytów. Jeden z gości godnie piwkował sobie w garniturze. Ja wbiłem tam w dresie. Parę dnie wcześniej przede mną koncert symfoniczny opuszczał szurając nogami stary dziad odziany w wypraną koszulkę polo, sprane spodnie oraz sandały. Ja byłem w garniturze. Parę lat temu byłem na zakładowym przyjęciu, na które szeregowi pracownicy biurowi przyszli pod krawatem a kierownictwo - schludnie czyli odwrotnie niż do pracy. Dziś idę popić w domino z Kolegą Makgajwerem. Ostatnio jak wszedłem do knajpy nie poznałem go. Zakamuflował się - był w marynarce. A przecież jeszcze 50 lat temu panowie w marynarkach i krawatach zasiadali w londyńskich pubach popić w domino. Klient w krawacie jest mniej awanturujący się. 

PS.
Jadąc na dominowanie w autobusie, prowadzonym przez kierowcę w krawacie, naprzeciwko mnie usadowił się senior w kraciastej koszuli, pod krawatem, w skórzanej kurtce oraz sandałach ze skarpetkami. Z wiązanką kwiatów.
(...) w knajpie było ciepło więc odwiesiwszy marynarki na oparcia krzeseł odmierzaliśmy czas okrążeniami kribydża oraz kolejnymi pintami celtyckiego piwa...

sobota, 24 września 2016

Podczas podróży po Hiszpanii graliśmy tylko raz w domino. Było to dokładanie 4 lata temu w hotelu Bailén w... Bailén. Miejscowość ta to takie hiszpańskie Racławice. Hiszpańska armia dokopała tam wojakom Napoleona, którzy prawie 200 lat temu najechali ich kraj. Zwycięstwo to obaliło mit, że Francuzi są niezwyciężeni. Było to impulsem do wypowiedzenia Napoleonowi przez Austrię nowej wojny, która zakończyła się ostateczną klęską Małego Kaprala. Dla nich najeźdźca a dla nas płonna nadzieja na niepodległość („Dał nam przykład Bonaparte, / Jak zwyciężać mamy.“).
(...) Po wrześniowej kąpieli w hotelowym basenie zasiedliśmy w świetlicy przy stole do gry w domino. Stół był pokryty zielonym suknem oraz posiadał bandy zapobiegające spadaniu kamieni jak na zdjęciu poniżej. Ale bez kaczuszki:

13:59, domino-gry , stoliki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 września 2016

Dominowi gracze nie potrafią sobie wyobrazić, że można nie grać w domino i żywić z tego powodu dumę.
Dominoes Review, 1963

A może tak o Amerykanach napisał Kurt Vonnegut w "Kociej kołysce"?

12:06, domino-gry , stoliki
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3