kontakt: kuba.libre
USUŃ @poczta.fm

zapiski gracza w domino
piątek, 23 marca 2018

Być może uważam, że „Elegia dla bidoków“ to sfabrykowany panegiryk „amerykańskiego snu“ jako rewanż za to, że guru literatury science fiction Philip K. Dick twierdził, że Stanisław Lem był komunistyczną fałszywką, za którą kryła się grupa autorów piszących na zlecenie komunistycznej partii, aby przejąć kontrolę nad opinią publiczną. Niemniej jednak twórczość Dicka nie jest taka rozrywkowa i trywialna za jaką powszechnie uważa się science fiction. Już w latach 60-tych ubiegłego wieku w swoich utworach podejmował temat etyki w koegzystencji humanoidalnych, inteligentnych androidów oraz ludzi. Ale przecież sztuczna inteligencja nie musi wyglądem przypominać człowieka! W sumie może lepiej i bardziej funkcjonalnie jakby była samochodem. Ale jak powinien zachować się samochód autonomiczny w przypadku gdy nie z jego winy będzie miał do wyboru zabić własnego pasażera czy innego uczestnika ruchu? Klasyczny problem etyczny: dylemat wagonika, będący leitmotivem „Behawiorysty“ Remigiusza Mroza. Do tej pory prawo nie zezwalało na użytkowania samochodów samosterujących się bez nadzorującego ich fizycznie operatora, który siedząc w pojeździe mógł w każdej chwili przejąć obowiązki kierowcy. Lecz za parę dni władze stanu Kalifornii będą mogły wydawać pozwolenia na użytkowanie takiego wehikułu. A co w takim pojeździe podczas podróży mają robić pasażerowie? W latach 50-tych wyobrażano sobie, że mogą pograć w domino:

11:10, domino-gry , stoliki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 marca 2018

Jako wyznawca teorii spiskowych, gdy skonsumowałem amerykański bestseller dopiero co wydany w Polsce jako „Elegia dla bidoków“, doszedłem do wniosku, że przedstawia biografię idealną, która nie może być udziałem jednej osoby. Wydaje się kolażem wielu biografii jak opisywany w książce „Doktor Faustus“ żywot genialnego kompozytora, w którym czytelnicy doszukują się okruchów żywotów Mozarta, Beethovena czy Czajkowskiego. Dla czytających między wierszami, które nierzadko wypełniają słowa powszechnie uważane za plugawe i obelżywe, „Elegia dla bidoków“ reklamowana jest jako odpowiedź na pytanie dlaczego Ameryka wybrała Donalda Trumpa, choć to biografia wymarzona dla prezydenta Demokratów. Choćby taki Bill Clinton. Pochodzi z biednej rodziny a jego biologiczny ojciec, zginął w wypadku samochodowym przed jego narodzinami. We wczesnym dzieciństwie opiekowali się nim dziadkowie. Jego matka była pielęgniarką i miała czterech mężów. W wieku 15 lat oficjalnie przejął nazwisko ojczyma (drugiego męża matki), którego wspomina jako hazardzistę i alkoholika, często dającego wycisk żonie i przyrodniemu bratu.  Ostatecznie jednak podobnie jak bohater „Elegii dla bidoków“ ukończył prawo na elitarnym Uniwersytecie Yale, gdzie również poznał swoją przyszłą żonę. Przypadek?
W sumie to z faktami z życia Billa Clintona zapoznałem się po tym jak jego żona urządziła sobie dominową ustawkę w czasie swojej kampanii prezydenckiej. Okazało się, że były prezydent uważa się z dobrego dominowego gracza a dominowy incydent małżonki skomentował tak: "Wyśmiewała się ze mnie, ponieważ kiedy byłem małym chłopcem, rodzice grywali w domino co tydzień w czasach mojego dzieciństwa, z moim wujkiem i ciotką, więc byłem całkiem dobry w domino.“ Swoją obecną dominową formę mógł zweryfikować podczas wizyty w Portoryko w 2017 roku, gdzie zagrał w domino z Panią Burmistrz San Juan na miejskim targowisku, które ma zelektryfikować solarnie „Clinton Foundation“, jako pomoc w usuwaniu skutków huraganu Maria. Przypadek?

piątek, 09 marca 2018
piątek, 02 marca 2018

Człowiek aby móc się zabawić i pograć musi nie mieć trosk bytowo-życiowych i jednocześnie dysponować wolnym czasem. Oczywiście łatwo to realizować na Karaibach ale na arktycznych obszarach Grenlandii, Kanady, Alaski czy Syberii? Okazuje się jednak, że Inuici (w Polsce znani jako Eskimosi) w XIX wieku grywali w grę za pomocą kości przypominających nasze domino. Na taki komplet mogło składać się od 60 do 148 kości. Pochodzący z tamtych czasów komplet znajduje się w zbiorach Muzeum Historii Naturalnej w Waszyngtonie. Takimi kompletami Inuici grywali hazardowo a stawką były zarówno drobne lecz drogocenne w ich warunkach rzeczy jak i... żony graczy. Podobno zdarzało się, że przegrana żona zasiadała do gry aby się odegrać... Świadczy to o tym, że nawet w skrajnych dla nas warunkach klimatycznych musi się znaleźć czas na odpoczynek. Czas kiedy oddajemy się zajęciom, które mogą w takich okolicznościach przyrody wydawać niepotrzebne i szalone, dziwaczne i dziecinne. Ale są nam do życia potrzebne abyśmy nie zwariowali.