kontakt: kuba.libre
USUŃ @poczta.fm

zapiski gracza w domino
piątek, 27 sierpnia 2010

Wracając wczoraj z Budapesztu doszedłem do wniosku, że oprócz papryki i tokaju, Węgry kojarzą mi się z grą, w którą bawiłem się w młodości. W 1974 roku pewien węgierski wykładowca architektury skonstruował dla swoich studentów „magiczną kostkę”, która miała pomóc im rozwijać wyobraźnię przestrzenną. W 1980 roku kostkę znał już cały świat. Magiczna kostka bardziej znana jako Kostka Rubika (od nazwiska jej wynalazcy Erno Rubika) to ikona w świecie łamigłówek. W ciągu 25 lat sprzedano ponad 250 milionów jej oryginalnych egzemplarzy (nie licząc podróbek). Czyni to z niej najlepiej sprzedającą się grę w historii ludzkości. Obecnie dzięki internetowym kursom każdy ułoży kostkę w jeden wieczór. Ale jej wynalazcy pierwsze ułożenie zajęło miesiąc czasu. Obecnie 66-cioletni Erno Rubik ma na swoim koncie jeszcze wiele łamigłówek ale żadna z nich nie powtórzyła sukcesu „magicznej kostki”. Jedną z takich „kostkopochodnych” łamigłówek jest Magiczne Domino. Wygląda jak pozbawiona jednej warstwy Kostka Rubika z oznaczeniami w stylu domina dziewiątkowego.

Oprócz tokaju, papryki i Kostki Rubika mają Węgrzy jeszcze grę w domino zwaną Domino Węgierskie. Jej cechą charakterystyczną jest to, że gracz w swojej kolejce może zamiast jednego kamienia zgrać cały łańcuch pasujących do siebie kamieni. Nie wiem skąd wzięła się ta nazwa ale nadawanie grom w domino nazw państw lub miast jest bardzo popularne. Nie wiem również czy ktokolwiek na Węgrzech zna Domino Węgierskie?

Magiczne Domino

Tagi: domino
15:33, domino-gry , miejscówki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 sierpnia 2010

W ostatni ”łyk-end” udaliśmy się z przyjaciółmi pod namiot. Kolega zapytał o domino chińskie. Zaproponowałem więc byśmy zagrali dominem szóstkowym w grę typu chińszczyzna. Mój wybór padł na grę spokrewnioną z inną grą prezentowaną już na tym blogu we wpisie Na ryby. I tak zaczęliśmy grać w Three Dozen (Trzy Tuziny).  Jak większość gier w chińskie domino pierwowzór jest hazardową grą w karty. Nazywa się Tjak-Ma-Tcho-Ki (czyli gra w trzy pary) i żeby było ciekawie jest to gra koreańska. Domino chińskie dotarło bowiem jako komplet kamieni w praktycznie niezmienionej formie do krajów ościennych w tym również do Korei. Co ciekawe powstawały tam nowe gry. Ale podobnie jak w Chinach także w Korei grano w domino "na kasę". Przy "grze w trzy pary" ważne jest jak utworzono zwycięską parę. Gracz, który dobrał kamień z talonu i utworzył trzecią parę - zwyciężał i inkasował od każdego przeciwnika ustaloną stawkę. Jeżeli trzecią parę utworzył za pomocą kamienia odrzuconego przez poprzedniego gracza – cała należną wygraną wypłacał tylko gracz, który odrzucił kamień (czyli płacił za siebie oraz za pozostałych). Mnie gra Three Dozen przypomina znaną z dzieciństwa karcianą "grę w kuku" dlatego na mojej stronie zaproponowałem, że nazywać ją po polsku Chińskie Kuku. Ale nazwa ta nie przyjęła się w mojej rodzinie. Ze względu na identyczną mechaniką tworzenia meldunków jak przy grze Fishing nazywamy  ją również „grą w rybki” (czyli dwie różne gry mają podobną nazwę co w świecie domina jest często spotykane).

Gra w trzy pary

piątek, 13 sierpnia 2010

"Amelia" to francuska komedia romantyczna z 2001 roku. Odniosła ogromny sukces: pięć nominacji do Oskara oraz ponad 25 milionów widzów w kinach na całym świecie. Film kręcony był głównie w 18. dzielnicy Paryża – Montmartre. Film przyniósł sławę "Café des Deux Moulins". W filmie Amelia pracowała tam jako kelnerka. Jest to autentyczna paryska "café" położona przy Rue Lepic gdzie można zjeść eskalopki czy camembert z kieliszkiem Côtes du Rhône. Piszę o tym, bowiem "café" to nie tylko miejsca gdzie przychodzi się na kawę. W XIX wieku w paryskich kawiarniach grywano z upodobaniem w domino. Kawiarnie zamieniały się w dominiarnie. Do dobrego tonu należało zasiąść do kawiarnianej pogawędki przy partyjce domina. A wiadomo, że Paryż to stolica mody więc za jej wzorem kamienie domina stukały w wielkomiejskich kawiarniach całej ówczesnej Europy.
Na mojej stronie znajdziecie przepis na Domino Francuskie jaki znalazłem swego czasu w "Leksykonie gier planszowych" Erwina Glonneggera. Szczególnie proszę zwrócić uwagę na sposób układania kamieni. Sądzę, że kawiarniani gracze dostosowali się w ten sposób do małych rozmiarów stolików w paryskich kawiarniach. Podobno prawdziwa paryska rodzina (2+2) potrafi przy takim stoliku zjeść dwudaniowy obiad wraz deserem i butelką wina. Czego i państwu życzę - bon appétit!

Café des Deux Moulins

Tagi: domino
13:43, domino-gry , miejscówki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 sierpnia 2010

Pierwsze pisemne wzmianki o domino na terenie Europy pochodzą z początku XVIII wieku. Ale już pod koniec tego stulecia domino było na tyle popularne, że termin ten jako nazwa gry został oficjalnie wprowadzony do języka francuskiego przez Akademię Francuską w 1798 roku (Bastylia została zburzona 9 lat wcześniej a wieża Eiffla - wybudowana 91 lat później). Akademia Francuska czuwa nad czystością języka francuskiego, w tym również wprowadza do oficjalnego słownictwa nowe wyrazy niezbędne z punktu widzenia ewolucji języka. Została powołana w 1665 roku z inicjatywy kardynała Richelieu. Kardynał Richelieu trafił do popkultury za sprawą książek Aleksandra Dumasa, gdzie przedstawiony jest jako demoniczna i wszechmocna postać, z którą walczą dzielni muszkieterowie.

Trzej muszkieterowie to gra w stylu matadora rozgrywana dominem piątkowym (od 0 do 5). Jako inspiracji użyłem mechaniki, z którą zetknąłem na jakiejś rosyjskiej stronie internetowej. Zastosowałem również zasady, które znalazłem w niemieckiej książce o grach. W Niemczech Matadora nazywa się również Kardinal Domino (czyli Kardynalskie Domino) stąd pomysł na zastosowanie w grze terminologii nawiązującą do czasów kardynała Richelieu. Pomimo tego, że w domino "na paryskim bruku" rozpoczęto grać dopiero za jakieś 100 lat.

piątek, 23 lipca 2010

W Polsce upały jak na Karaibach. Ponieważ Karaiby to domino raj warto wcielić w życie ich zwyczaje czyli wieczorem przy piwku w gronie przyjaciół zasiąść do partyjki domino. Najlepiej zagrać w latino-domino albo w luzackie domino rodem z Jamajki.

piątek, 09 lipca 2010

W tym miesiącu na stronie pojawiła się gra o nazwie Kargul. Jest to współczesny pomysł na grę w domino, którym podzielił się ze mną Andrzej "Andy" Lewicki. Andrzej proponuje tym razem zupełnie nowy koncept dokładania kamieni, nie "wzdłuż" lecz w "poprzek" czyli dłuższymi bokami. Środkowa poprzeczka na kamieniach może być rozumiana jak płotek, za który wrzucamy "somsiadowi" zgniłe jabłka... Skoro gwiazdy zza oceanu mogą grać w Hollywood Domino to dlaczego u nas nie możemy mieć polskiej, filmowej gry w domino. Bo chyba nie ma Polaka, który by nie kojarzył Kaźmirza Pawlaka i jego słynnego zawołania: "Kargul, podejdź no do płota" oraz innych powiedzonek z filmowej trylogii.

Andrzej Lewicki (właściwie: Andy Lewicki) - żyje i pracuje "za wielką wodą" (jako informatyk);  jest autorem paru bardzo ciekawych gier w domino szóstkowe, które dzięki jego życzliwości mogłem umieścić na mojej stronie; ich opis znajdziesz w artykule Jędrzejowe dominogranie.

piątek, 02 lipca 2010

Idąc wybierać kolejnego Prezydenta RP czujmy się wyróżnieni. Jeszcze w lipcu 1989 (czyli zaledwie 21 lat temu) w Polsce obwiązywały kartki na mięso i benzynę. Było to efektem czasów gdy na czele państwa nie stał wybrany w wyborach powszechnych Pan Prezydent lecz pierwszy sekretarz komitetu centralnego PZPR, namaszczony na swoje stanowisko przez szefa wszystkich (czerwonych) szefów  określanego skrótowcem gensek (od generalny sekretarz komitetu centralnego  komunistycznej partii związku radzieckiego). Gensek też nie był wybierany na swoje stanowisko w wyborach. Weźmy takiego Leonida Breżniewa – został nim w 1964 roku wyniku przewrotu pałacowego i usunięciu Chruszczowa, poprzedniego pierwszego sekretarza. Władzę zachował aż do swojej śmierci w 1982 roku (aż 18 lat u steru). Mało kto jednak wie, że ten ostatni z wielkich, twardogłowych sterników komuny był zapalonym graczem w domino. Mówił, że jest to gra  niezwykle pożyteczna ponieważ wymaga precyzyjnych kalkulacji, przebiegłości, wyczucia przeciwnika. A w beznadziejnej sytuacji  robimy „rybę” (doprowadzamy do blokady) czyli dobrą minę do złej gry. Podobno grywał ze swoją rodziną, członkami politbiura, ochroniarzami, lekarzem, fotografem….

więcej o dominie w Rosji w artykule: Zabij Kozła!

piątek, 25 czerwca 2010

Tiddly-Wink to hazardowa gra w domino. Najlepiej gdy do gry zasiada co najmniej 6-ciu graczy. Maksymalnie może grać 9-ciu. Gra jest szybka. Jeżeli gracz zgra dublet może jako bonus zgrać jeszcze jeden kamień. Wąż z kamieni budowany jest tylko w jedną stronę. Jednoręki bandyta…. Idealna gra dla załogi jachtu.

Wino. W czasie rejsu w Chorwacji graliśmy w Tiddly-Wink z użyciem butli z winem. Gracz, który przegrał (miał najwięcej oczek na koniec rozdania) pił szklankę wina gdy była pełna. Gdy była pusta - napełniano mu ją (bez picia). Zaczynaliśmy wszyscy z pełnymi szklankami.

Zły marynarz. Gracz, który wygrywa odpada. Pozostali grają kolejne partie aż zostanie TEN JEDYNY – ZŁY MARYNARZ. Wybiera on osobę, która musi wykonać zadanie jakie zostało ustalone jako „nagroda” na początku rozgrywki. Może oczywiście wskazać siebie. Tak graliśmy podczas rejsu po Mazurach. „Nagrodami” były „różne jachtowe czynności”. Niepisana zasada: kapitan nigdy nie jest osobą wskazaną  przez ZŁEGO MARYNARZA (choć sam może nim zostać).

tiddly - zalany, pijany
wink - puścić oczko
tiddlywink - gra w pchełki

piątek, 18 czerwca 2010

Wielu z ludzi nie grywa w nic a granie (szczególnie na kasę) uważa za zajęcie niemoralne, które powinno zakazywać prawo świeckie i kościelne. Odmiennego zdania jest pan Janusz Korwin-Mikke. O fotel prezydencki ubiegał się już kilka razy ale jest jedynym kandydatem na prezydenta, dla którego gra w gry przeróżne jest ważną częścią jego życia. Jak sam przyznaje były czasy gdy karty były dla niego głównym źródłem utrzymywania rodziny. Najwięcej grał na kasę w czasach PRLu: brydż, poker,  szachy, go, warcaby... Pokera słusznie uważa za grę strategiczną. Jest doskonałym brydżystą:  okresami grał zawodowy (członek Kadry Narodowej) , współautor (z mistrzem świata Andrzejem Macieszczakiem) czterech książek oraz autor zbioru felietonów ,,Pewnego razu..." na tematy gry w brydża. Pomimo, że na pozór wyżej ceni grę w warcaby niż w szachy (fragment artykułu o warcabach) w 2000 roku był kandydatem na  prezesa Polskiego Związku Szachowego. Zamiłowanie do gier wyniósł z domu babci, która wychowywała go po śmierci rodziców.  Grywał wtedy w szachy, warcaby oraz 66 (zychcyk).

Wspomniana  powyżej gra w karty o nazwie „66” jest  znana w Polsce i obok "Tysiąca" jest jedną z najbardziej popularnych u nas odmian "Mariasza".  Ale chyba niewiele graczy w Polsce wie, że posiada ona wariant rozgrywany za pomocą kamieni domina zamiast kart. Gra ta nazywa się Bingo i nie ma nic wspólnego z grą loteryjną o takiej samej nazwie.
O popularności „66” świadczą słowa refrenu piosenki biesiadnej:
Pij, pij, pij bracie, pij,
Na starość torba i kij.
Wczoraj grałeś w "sześćdziesiąt sześć”,
A dzisiaj nie masz co jeść."

piątek, 11 czerwca 2010

Skyscraper czyli Drapacz Chmur (lub Wieżowiec) to gra do rozegrania, której potrzeba dwóch identycznych kompletów domina szóstkowego. Przeznaczona jest dla dwóch lub trzech graczy. W grze tej każdy z graczy stara się jak najdłużej dokładać swoje kamienie budując z nich tytułowy Drapacz Chmur. Jest gra typu 3D, w której połówki kamienia dokładanego muszą pasować do kamienia pod nim a nie do kamienia obok. Autorami tego ciekawego pomysłu są Samuel i Jacob H. Stoddard, którzy zasady gry opublikowali na swojej stronie.

W 2006 roku pojawiła się w sprzedaży gra HIGHRISE (na zdjęciu poniżej). Jej mechanika jest dość podobna do Skyscraper. Prześliczny komplet w metalowym pudełku składa się z 36 specjalnie zaprojektowanych kostek domina i obrotowej podstawki (ze schodkami) oraz 12 kwadratowych, przezroczystych wypełniaczy wielkości połowy kamienia domina. Oprócz zwykłych kostek z kropkami mamy też kamienie z połówkami WILD. Pełnią one rolę podobną jak jokery w grach karcianych. [instrukcja po angielsku]