kontakt: kuba.libre
USUŃ @poczta.fm

zapiski gracza w domino
piątek, 04 maja 2018
piątek, 27 kwietnia 2018

Określenie szalony kapelusznik wiąże się z tym, że przedstawicieli tego zawodu trapiły takie dolegliwości jak drżenie mięśni, dezorientacja oraz zaburzenia mowy. Powodem tego było wdychanie oparów rtęci podczas wyrobu filcowych kapeluszy co powodowało nieodwracalne zmiany w ich mózgach. Natomiast ciężko określić szalonym stylem jazdy to co prezentuje na drodze kierowca zwany kapelusznikiem. A jak szalony styl gry prezentują dominowi kapelusznicy?



Tagi: domino
19:52, domino-gry , varia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 kwietnia 2018

Nigdzie nie wybieram się w ten najbliższy zdwojony łikend majówkowy i tęsknię już do wakacji... Ale raczej nie wybiorę się do Avión. To dość ekscentryczna miejscowość wakacyjna leżąca w hiszpańskiej Galicji. Mimo, że leży 50 km od najbliższej plaży to tamtejsze rezydencje czy też domy mogłyby z powodzeniem stać na zamożnych przedmieściach Miasta Aniołów czy też Miami, a ulicami pomykają merce i bemy. Wszystko to wtórny efekt emigracji sprzed dwóch pokoleń. Pod koniec XIX wieku miejscowość opustoszała a ludzie za pracą wyjeżdżali nie tylko do wielkich hiszpańskich czy europejskich metropolii ale również do Ameryki. Ale bez względu na to, gdzie trafili nie wyrzekali się swojej kultury, trzymali się z innymi krajanami, pobierali między sobą, jedli galicyjskie potrawy i... grali w domino. A ci, którym się poszczęściło, wracali tam w czasie wakacji. Ta tradycja wciąż żyje i dlatego obecnie co lata populacji Avión wzrasta nawet trzykrotnie. Wielu gości to wnuki bądź prawnuki byłych mieszkańców. I właśnie dlatego już kilkakrotnie do tej deszczowej, górskiej wioski przyjeżdżał Carlos Slim, na początku obecnej dekady najbogatszy człowiek świata a obecnie zajmujący 6. miejsce w tym rankingu. Tego meksykańskiego krezusa, potomka libańskich emigrantów, niezmiennie gości tam w swojej wakacyjnej rezydencji Olegario Vázqueza Raña, meksykański miliarder, będący potomkiem galicyjskich imigrantów. Ci panowie, i ich pieniądze, powinni siedzieć przy eleganckim, wyłożonym zielonym suknem stole do ruletki w Monte Carlo ale skoro są w Avión to co najwyżej mogą zasiąść przy wytartym, pozbawionym obrusu stole lokalnego baru do wieczornej partyjki domina. Fałszywa skromność czy też wielkopańska ekstrawagancja? I fotka do tego:

piątek, 13 kwietnia 2018

W związku z androidowym wpisem przypomniał mi się pewien wątek z myśli ulotnych jaki pojawił się podczas jednego z dominowych melanżów z Kolegą Makgajwerem: co będzie gdy producent, podobnie jak w filmie „Blade Runner“, w swoim produkcie umieści zabezpieczenie, które po określonym czasie wyłączy funkcje życiowe twojego autonomicznego samochodu? Przecież już w tej chwili projektuje się tak wiele urządzeń aby psuły się po okresie gwarancji... Ale na szczęście kompletu domina to nie dotyczy! Raz zakupiony może służyć paru pokoleniom graczy. Dożywotnia gwarancja. No chyba, że dominowe kamienie będą jadalne. Na przykład z czekolady:

Tagi: domino kamole
07:53, domino-gry , kamole
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 kwietnia 2018

Toczą się nobliwie ulicami Hawany: na łysych oponach, wypłowiałe od słońca, z kutymi ręcznie resorami, napędzane ekonomicznym, radzieckim silnikiem, z filtrami ze słoików, z chałupniczo wyrabianymi azbestowymi okładzinami hamulcowymi, z mieszanką szamponowo-rumową zamiast płynu hamulcowego. Kiedyś hawańska starówka zamieniona zostanie przez rozrywkową korporację na etnograficzny park rozrywki i wówczas oryginały, zastąpione przez plastikowe podróby, trafią do garaży niemożliwie nadzianych snobów. Ale nie jest to pomysł nowy bo pod koniec lat 80. wpadła na niego komunistyczna nomenklatura i kubański rząd zaczął oldtimery skupować lub wymieniać na nowe Łady aby potem z zyskiem sprzedawać je za granicą. Wstyd: przecież to czysta spekulacja, która powinna być obca socjalistycznej gospodarce ale pecunia non olet. Nie udało się jednak pozyskać w ten sposób chryslera, którego właścicielem był Ernest Hemingway. Pisarz kupił go za 3924 USD a kubański rząd próbował go pozyskać od ostatniego, kubańskiego właściciela, emerytowanego policjanta oferując w zamian Ładę, ale ten zażądał domu. Negocjacje się przeciągała a w między czasie były policjant furę ukrył i tratwą popłynął do Miami. Podobno słynny wehikuł odnaleziono w 2011 roku a jego renowacji podjął się też słynny „policjant“ - David Soul czyli Hutch z serialu „Starsky  i Hutch“. Jednak według miejskiej legendy chrysler, święty graal kubańskiej motoryzacji, nadal stoi sobie spokojnie gdzieś na prowincji w garażu, przed którym rozegrano już niejedną partię domina, i czeka na swego motoryzacyjnego Indianę Jones’a lub Larę Croft.

niedziela, 01 kwietnia 2018

Kamil Stoch zdradził, że po zakończeniu kariery skoczka narciarskiego, chce zostać profesjonalnym piłkarzem. Podobno trwają już negocjacje z Liverpool F.C., którego jest zagorzałym kibicem. Szukanie nowych sportowych wyzwań po zakończeniu kariery w dyscyplinie, w której osiągnęło się już wszystko jest popularne. Adam Małysz próbował swych sił w rajdach samochodowych a Michael Jordan grał w baseball oraz golfa. Jednak nasz obecny król skoczni chce iść droga podobną jak Usain Bolt. Najszybszy człowiek świata deklarował to już od dawna bo bycie piłkarzem było jego marzeniem w dzieciństwie, a jego ulubionym klubem jest Manchester United. Na razie 10 czerwca 2018 roku Jamajczyk na stadionie Old Trafford zagra w meczu charytatywnym ale nie tak dawno spekulowano o jego grze w jakimś cieplejszym klimacie niż Europa. Na razie trenował z zawodnikami Borussii Dortmund.
Wierzę, że Kamil Stoch jest fizycznie przygotowany do nowego wyzwania. Jednak w obecnym sporcie liczy się również przygotowanie mentalne. Osobiście polecam domino, przy którym ładuje akumulatory Usain Bolt podobnie jak wcześniej relaksowali się król futbolu Pele czy Denis Law (była gwiazda Manchester United).

piątek, 23 marca 2018

Być może uważam, że „Elegia dla bidoków“ to sfabrykowany panegiryk „amerykańskiego snu“ jako rewanż za to, że guru literatury science fiction Philip K. Dick twierdził, że Stanisław Lem był komunistyczną fałszywką, za którą kryła się grupa autorów piszących na zlecenie komunistycznej partii, aby przejąć kontrolę nad opinią publiczną. Niemniej jednak twórczość Dicka nie jest taka rozrywkowa i trywialna za jaką powszechnie uważa się science fiction. Już w latach 60-tych ubiegłego wieku w swoich utworach podejmował temat etyki w koegzystencji humanoidalnych, inteligentnych androidów oraz ludzi. Ale przecież sztuczna inteligencja nie musi wyglądem przypominać człowieka! W sumie może lepiej i bardziej funkcjonalnie jakby była samochodem. Ale jak powinien zachować się samochód autonomiczny w przypadku gdy nie z jego winy będzie miał do wyboru zabić własnego pasażera czy innego uczestnika ruchu? Klasyczny problem etyczny: dylemat wagonika, będący leitmotivem „Behawiorysty“ Remigiusza Mroza. Do tej pory prawo nie zezwalało na użytkowania samochodów samosterujących się bez nadzorującego ich fizycznie operatora, który siedząc w pojeździe mógł w każdej chwili przejąć obowiązki kierowcy. Lecz za parę dni władze stanu Kalifornii będą mogły wydawać pozwolenia na użytkowanie takiego wehikułu. A co w takim pojeździe podczas podróży mają robić pasażerowie? W latach 50-tych wyobrażano sobie, że mogą pograć w domino:

11:10, domino-gry , stoliki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 marca 2018

Jako wyznawca teorii spiskowych, gdy skonsumowałem amerykański bestseller dopiero co wydany w Polsce jako „Elegia dla bidoków“, doszedłem do wniosku, że przedstawia biografię idealną, która nie może być udziałem jednej osoby. Wydaje się kolażem wielu biografii jak opisywany w książce „Doktor Faustus“ żywot genialnego kompozytora, w którym czytelnicy doszukują się okruchów żywotów Mozarta, Beethovena czy Czajkowskiego. Dla czytających między wierszami, które nierzadko wypełniają słowa powszechnie uważane za plugawe i obelżywe, „Elegia dla bidoków“ reklamowana jest jako odpowiedź na pytanie dlaczego Ameryka wybrała Donalda Trumpa, choć to biografia wymarzona dla prezydenta Demokratów. Choćby taki Bill Clinton. Pochodzi z biednej rodziny a jego biologiczny ojciec, zginął w wypadku samochodowym przed jego narodzinami. We wczesnym dzieciństwie opiekowali się nim dziadkowie. Jego matka była pielęgniarką i miała czterech mężów. W wieku 15 lat oficjalnie przejął nazwisko ojczyma (drugiego męża matki), którego wspomina jako hazardzistę i alkoholika, często dającego wycisk żonie i przyrodniemu bratu.  Ostatecznie jednak podobnie jak bohater „Elegii dla bidoków“ ukończył prawo na elitarnym Uniwersytecie Yale, gdzie również poznał swoją przyszłą żonę. Przypadek?
W sumie to z faktami z życia Billa Clintona zapoznałem się po tym jak jego żona urządziła sobie dominową ustawkę w czasie swojej kampanii prezydenckiej. Okazało się, że były prezydent uważa się z dobrego dominowego gracza a dominowy incydent małżonki skomentował tak: "Wyśmiewała się ze mnie, ponieważ kiedy byłem małym chłopcem, rodzice grywali w domino co tydzień w czasach mojego dzieciństwa, z moim wujkiem i ciotką, więc byłem całkiem dobry w domino.“ Swoją obecną dominową formę mógł zweryfikować podczas wizyty w Portoryko w 2017 roku, gdzie zagrał w domino z Panią Burmistrz San Juan na miejskim targowisku, które ma zelektryfikować solarnie „Clinton Foundation“, jako pomoc w usuwaniu skutków huraganu Maria. Przypadek?

piątek, 09 marca 2018
piątek, 02 marca 2018

Człowiek aby móc się zabawić i pograć musi nie mieć trosk bytowo-życiowych i jednocześnie dysponować wolnym czasem. Oczywiście łatwo to realizować na Karaibach ale na arktycznych obszarach Grenlandii, Kanady, Alaski czy Syberii? Okazuje się jednak, że Inuici (w Polsce znani jako Eskimosi) w XIX wieku grywali w grę za pomocą kości przypominających nasze domino. Na taki komplet mogło składać się od 60 do 148 kości. Pochodzący z tamtych czasów komplet znajduje się w zbiorach Muzeum Historii Naturalnej w Waszyngtonie. Takimi kompletami Inuici grywali hazardowo a stawką były zarówno drobne lecz drogocenne w ich warunkach rzeczy jak i... żony graczy. Podobno zdarzało się, że przegrana żona zasiadała do gry aby się odegrać... Świadczy to o tym, że nawet w skrajnych dla nas warunkach klimatycznych musi się znaleźć czas na odpoczynek. Czas kiedy oddajemy się zajęciom, które mogą w takich okolicznościach przyrody wydawać niepotrzebne i szalone, dziwaczne i dziecinne. Ale są nam do życia potrzebne abyśmy nie zwariowali. 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43