kontakt: kuba.libre
USUŃ @poczta.fm

zapiski gracza w domino
piątek, 21 lipca 2017

Czech, żeby robić nic idzie do piwiarni i… pije piwo. A Kurd? Analogicznie: idzie do czajchany i… pije czaj. Lecz czajchana to nie nasza herbaciarnia. U nas to  raczej miejsce dla małolatów, chcących poplotkować kobiet lub pary zakochanych. Tam do czajchany niewiasty mają wstęp wzbroniony. Młodzież też nie jest tam raczej mile widziana. Czajchana przypomina raczej dom gry dla panów w sile wieku: świeżo parzony czaj to pretekst, żeby pograć w domino lub tryktraka. Nie jest to jednak szulernia a raczej klubokawiarnia. Bowiem hazardu zakazują tam surowa wiara i obyczaje. Pomieszczenie wypełnia gwar męskich rozmów i śmiechów, w którym nikną odgłosy kładzionych na stołach kamieni domina oraz toczących się po drewnianych planszach kości. Gdzieś w kącie szumi telewizor a ze zdjęć na ścianach przyglądają się obecni i dawni herosi. Trochę tak jak w sali do języka polskiego obwieszonej podobiznami tuzów naszej literatury, a która popołudniami robiła za szkolną świetlicę. Bo czajchana to nie jest elegancka nowojorska knajpa lub lanserskie bistro ze paryżewa. Tutaj nie trzeba rezerwować miejsc na tydzień naprzód. Tanie, plastikowe, ogrodowe krzesło znajdzie się dla każdego pana, który chce napić się herbaty i spróbować swych sił przy dominowym stole.

20:20, domino-gry , rum
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 lipca 2017

Orient-Express, o którym już pisałem, jeździł również regularnie na trasie Paryż-Stambułu przez Lozannę, Mediolan, Wenecję, Belgrad i Sofię. Istniała też trasa Londyn – Ateny, przez: Paryż, Zurich, Innsbruck, Wiedeń, Budapeszt i Belgrad. Pomimo zimnej wojny i żelaznej kurtyny w latach 50. XX w. pociągi kursowały regularnie z Paryża do Stambułu i Aten trzy razy w tygodniu.
Jadąc na wakacje pod Olimp, gdzie lokalsi piją ouzo i grają w tavli, pokonuję cześć tej ostatniej trasy (przez Budapeszt i Belgrad) lecz niestety nie Orient Expressem ale turystycznym autobusem. Wprawdzie nie był to ostatnio mercedes lecz jakiś hiszpański wyrób autobusopodobny ale i tak zapewniał więcej wygody i luksusu niż chicenbus, powszechny środek lokomocji  w krajach basenu Morza Karaibskiego, gdzie pije się rum i grywa namiętnie w domino.



Tagi: domino
23:04, domino-gry , varia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 lipca 2017

„(...) wizy miały być zniesione ale jak podpisałem to okazało się, że zamiast Poland jest Holland; czeski błąd, córka pisała, sorki, podobnie było z dominem; zaprosiłem Hillary na pizzę a ona myślała, że będziemy grać w tę grę dla plebsu; więc się obraziła i poszła grać w miasto; to jest gra dla biedoty, która robi zakupy w tych sklepach, co to się nazywają tak jak te robactwo, które zrzuciliśmy wam w dawnych czasach żeby wyżerała komunistyczne kartofle;(...) więc teraz (sprze)damy wam rakiety aby ostatecznie wybić to świństwo; (...) więc wizy zostają ale do pizzy będą frytki gratis (...)“



piątek, 30 czerwca 2017

W pokoju 207 przeszedłem w tryb offline: zero telefona, bloga, lektur obowiązkowych, muzyki klasycznej, wstawania w środku nocy, biernego słuchania discopolo, bycia w kontakcie... Prąda nie wyłączałem bo w pokoju była klima i lodówka oraz ponętna niewiasta. Wszystko sprawne. A za salon robił tam balkon. Więc spaleni słońcem siedząc w salonie zamiast grać w domino schłodzeni wstępnie wyżej wymienioną klimą sączyliśmy ze wspomnianą, gotową na wszystko niewiastą, drinki schłodzone dzięki uprzejmości wspomnianej lodówki, patrząc na leniwie sączące się w dole życie ulicy. Siga, siga. Smakować rzeczywistość tu i teraz. I znajdować czas na celebrację nawet najmniejszych przyjemności. W pierwszy wieczór otworzyliśmy szampana... a w ostatni było małe dominowe co nieco, do którego sprowokowały nas grające w domino dzieciaki w miejscu, które w sezonie po zmroku będzie robić za przyplażowe disco. Opa!

piątek, 09 czerwca 2017

szczęśliwych posiadaczy biletu na zawody naszych orełów w harataniu w gałę tenże bilet informuje o tym co jest zakazane w czasie meczu w formie 16 piktogramów; bo wszędzie gdzie odbywa się współzawodnictwo trza się umieć zachować; dlatego w najsłynniejszej dominowej miejscówce na świecie czyli dominowym parku pod wezwaniem Maximo Gomeza we Miami wiszą tablice informujące o tym co jest zakazane:

mniej więcej treść jest taka: 
uwaga wszyscy członkowie oraz odwiedzający
w parku nie jest dozwolone spożywanie alkoholu
ani (przebywania) osób pod wpływem alkoholu
zabrania się
bycia bez koszuli
zaśmiecania podłogi
krzyków
plucia na podłogę
używania wulgaryzmów i brzydkich słów
bycia w podkoszulku lub w klapkach
(posiadania) broni białej lub palnej
łamiący te zasady podlegają zawieszeniu na dwa do czterech tygodni

piątek, 02 czerwca 2017

Pisałem już, że jako duże dziecko gram w domino i lubię prezenty! Więc w tym roku z okazji Dnia Dziecka sprezentowałem sobie dwie książki. Lubię kupować książki z antykwariatu bo zawsze wierzę, że daję im kolejną szansę i jako permanentny sknera wydaje mi się również, że trafiła mi się wyjątkowa okazja cenowa. Ale w tym roku dostałem również prawdziwy prezent idealny dla dominowego gracza: domino z Baracoa. Wyjątkowy rarytas bo według darczyńcy czyli Pana z Karaibów to autentyczne rękodzieło z Kuby a nie jakiś seryjny produkt z chińskiej wtryskarki. Zostało wylicytowane ma aukcji charytatywnej, na którą przekazała ją Pani Fotograf, której zdjęcie i wpis zaprezentowałem kiedyś na tym blogu. I tak mogę podobnie jak w przypadku książek dać tym kamolom drugie, dominowe życie. Serdeczne dzięki! 

Tagi: domino kamole
22:07, domino-gry , kamole
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 maja 2017

Amerykanie mawiają, że za każdym sukcesem wielkiego mężczyzny stoi wyjątkowa, mądra kobieta. Ostatnio wybrany prezydent Francji deklaruje wyjątkową rolę swojej żony, która mogłaby być jego matką. Nie do pomyślenia jest to w Rosji. Próżno szukać tam dowodów na to, jak kobiece wsparcie, miłość, mobilizacja, determinacja i wiedza potrafią wynieść na wyżyny mężczyznę jeżeli za punkt odniesienia weźmiemy tamtejsze Pierwsze Damy. Tam Lider Narodowy jest jak dominujący w stadzie basior, któremu wsparcie samicy stanowiłaby ujmę na honorze. Tak jak w czasach ZSRR i obecnie rosyjskie Pierwoje Lejdi to temat tabu. Choć wiadomo, że ich mężowie nie żyją w celibacie to oficjalnie prawie ich nie ma. Są takie przeźroczyste. Więc nie pisze się o nich ani nie fotografuje. Przykładowo o Wiktorii Piotrownie, żonie Leonida Breżniewa, wiele powiedzieć nie można. Ich wzajemne relacje małżeńskie określano jako staromodne. Oddana całkowicie życiu domowemu, korzystała jednak chętnie z luksusów życia w cieniu męża, i przeżyła go o trzynaście lat. Nie lubiła pokazywać się publicznie, a jej zdjęcia można podobno policzyć na palcach jednej ręki. Jak choćby to, które prezentuję poniżej wykonane podczas dominowej rozgrywki z mężem, wielkim miłośnikiem tej gry:



piątek, 19 maja 2017

Dokładanie 40 lat temu 19 maja 1977 roku słynny Orient Express wyruszył w swój ostatni regularny kurs na trasie z Paryża do Stambułu. Już w 1889 roku całą podróż o długości 2880 km (przez Monachium, Wiedeń, Budapeszt, Bukareszt) można było odbyć bez przesiadki z zawrotną (jak na te czasy) szybkość 80 km/h w czasie 67 godzin. Był to jedyny środek transportu bezpośrednio łączący dwa krańce Europy – wschód i zachód. Do dyspozycji podróżnych były ekskluzywne wagony sypialne i wagon restauracyjny słynący ze swej wyszukanej kuchni. Całości towarzyszył lanserski szyk pełen komfortu i bogactwa. Sprawiało to, że pociągiem podróżowali arystokraci, dyplomaci i ludzie biznesu. Nawet Hercules Poirot miejscówkę w Orient Expressie zawdzięczał znajomości z dyrektorem tej linii kolejowej. Nic dziwnego skoro swoją legendarną podróż słynny detektyw odbył w złotych latach tego pociągu. Podobno obecnie jest możliwa podróż prawie oryginalną trasą Orient-Expressu na trasie Paryża-Stambułu ale trwa trwa 6 dni i kosztuje od 7.130 EUR za osobę. Lot samolotem trwa 3 i pół godziny i kosztuje 200-300 EUR.

10 lat temu odbyłem najdłuższą podróż kolejową w moim życiu: tam i z powrotem do Rosji z przesiadką w Moskwie. Część trasy po pierwotnej trasie kolei transsyberyjskiej przebyłem w wagonie kupiejnym z 4-osobowymi przedziałami, gdzie prycze ułożone są na dwóch poziomach naprzeciw siebie, zaś a pod oknem znajduje się stolik idealny na dominową rozgrywkę, który z górnego legowiska może wyglądać tak:

Tagi: domino stolik
12:41, domino-gry , stoliki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 maja 2017

Długa podróż to wyzwanie: jak zapełnić czas podróży lub oczekiwania na dworcu czy lotnisku? Ja boję się latać więc raczej nie potrafiłbym jak prawdziwi wojownicy w czasie lotu zagrać sensownej partyjki w domino. Ale bez trudu potrafią to uczynić nieustraszeni amerykańscy generałowie w surowych wnętrzach transportowca lub zawodowi koszykarze z NBA w luksusowej salonce odrzutowca:



A może gra w domino to remedium na aerodromofobię?!

22:18, domino-gry , stoliki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 maja 2017

Kończy się kolejna deszczowy majówka. Idealna pogoda na partyjkę w barze ale raczej nie na domino pod parasolem w ogródku piwnym. Kiedyś parasol jako drogi gadżet był atrybutem władzy i pozycji. Jasna skóra była oznaką szlachetności więc dobrze urodzona dama w kapeluszu dodatkowo chroniła skórę przed słońcem za pomocą parasolki. Opalenizna była oznaką przynależności do niskiego stanu, zarezerwowaną dla odzianej w chustkę chłopki lub służącej. Parasol przeciwdeszczowy, podobnie jak domino, przywędrował z Chin za sprawą pewnego franciszkanina, który był tam w misji dyplomatycznej z polecenia papieża. Na Karaibach paraguas (czyli parasol) używa się zarówno „na słońce” (para sol)  jak i „na wodę” (para agua). Właśnie zaczyna się tam pora deszczowa więc zapewne przyda się on prawdziwym dominowym twardzielom z San Juan:

10:08, domino-gry , stoliki
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38