kontakt: kuba.libre
USUŃ @poczta.fm

zapiski gracza w domino
sobota, 14 października 2017

Wiem, że szanse na to żeby Street Domino zostało dyscypliną olimpijską są zerowe. Teraz grywam w domino ale za młodu grywałem w podwórkowego kosza więc cieszy mnie fakt, że na Olimpiadzie w 2020 roku w Tokio zobaczymy zmagania w Streetaballu czyli koszykówce w wydaniu 3x3. Ta podwórkowa odmiana koszykówki rozgrywana jest na jednej połowie boiska, do jednego kosza, przez dwa zespoły po 3 graczy (+ jeden rezerwowy). Regularny czas gry wynosi 10 minut ale drużyna, która jako pierwsza w regularnym czasie gry zdobędzie 21 lub więcej punktów, wygrywa mecz przed upływem tego czasu. 1 kosz to 1 punkt a za celny rzut zza łuku dostaje się 2 punkty. Promotorem zawodowych rozgrywek w tej formule w USA jest wspomniany w jakimś poprzednim poście Ice Cube. Ponieważ zarówno Street Domino jak i Streetball wywodzą się z szeroko pojętej kultury ulicy więc znany raper rozmawiał o swoim nowym projekcie, z dziennikarzami jednej z amerykańskich telewizji sportowych, przy partyjce domina:



10:57, domino-gry , varia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 października 2017

Skłot (albo squat) to opuszczona nieruchomość zajęta przez dzikich lokatorów najczęściej bez zgody ich właścicieli. Według obiegowej opinii europejski skłot to miejsce gdzie mieszkają ćpuny lub dziwacy czyli zło tępione przez normalnych, praworządnych, sui iuris obywateli.
A jaki jest skłot w wydaniu południowoamerykańskim?
Zaplanowana przedolimpijska poprawa warunków życiowych faveli w Rio de Janeiro przewidywała niestety, że cześć kosztów reformy poniosą ich mieszkańcy. Zmusiło to najbiedniejsze rodziny do samo-eksmisji z takich liftingowanych dzielnic biedy i przejścia w sferę skłotingu. Poniższe zdjęcie pochodzi z faweli Mangueira, gdzie mieszka się bez prądu, wody i kanalizacji, edukacji i służby zdrowia, w odległości zaledwie dwóch okrążeń stadionu obok słynnej Maracany, której niedawna, mundialowo-olimpijska modernizacja pochłonęła pół biliona dolarów. I właśnie w takich miejscach grywa się w domino (na paramedycznej podkładce i oczywiście na kasę):

sobota, 30 września 2017

Hef z Ameryki rezydencję swą sprzedać chciał
gdzie pięknych hurys harem miał
bo bardzo się chłop zmienił:
w domino zaczął grać i się ożenił
lecz w międzyczasie wziął i zmarł...

niedziela, 24 września 2017

Według legendy w XVII wieku w jednym z włoskich lub francuskich klasztorów dwóch mnichów, za grę w kości, zostało skazanych na samotne modły w celi. Podczas odbywania kary odosobnienia wymyślili grę polegającą na układaniu w określonym porządku płaskich kamieni, oznaczonych punktami podobnie jak kość do gry. Swoje zapiski prowadzili na ścianach i gdy zaglądał do nich przeor zasłaniali je rękawami swych habitów wznosząc ręce jak do modłów recytując przy tym słowa modlitw: Dominum Deum nostrum laudamus (Pana Boga naszego wysławiamy) lub Benedicamus Domino (Błogosław Panie) albo też psalmu: Dixit Dominus domino meo (Rzekł Pan do pana mego). Po zakończeniu odbywania kary sporządzili zestaw kamieni do gry wymyślonej w klasztornym więzieniu. Uzyskali również aprobatę przeora, któremu spodobało się szczególnie pobożne ogłaszanie  wygranej, które z czasem uległo skróceniu do jednego słowa: domino!
W filmie „Chłopaki z sąsiedztwa“ („Boyz N the Hood“) jeden z bohaterów (gra go znany raper Ice Cube) podczas swojej powitalnej imprezy po wyjściu z więzienia, grając w domino swoje zwycięstwo ogłasza również jako i tamci mnisi słowami: domino, my friends!



sobota, 16 września 2017

Przez Hawanę przeszedł huragan Irma i ulice zamieniły się w rzeki. I co na to Hawańczycy? Okazuje się, że nie ma takiej siły, która odebrałaby im radość życia. Są jak biblijny Hiob. Dominus dedit, dominus abstulit. Takie podejście w ciężkich sytuacjach sprawdza się nad wyraz dobrze. Brak przywiązania do czegokolwiek. Przecież i tak wszystko może zabrać huragan lub rząd albo jeszcze inna siła, z którą walczyć nie sposób. Można szukać dobytku... Ale... Skoro moją ulicą już płynie rzeka to może popływać? A może pohasać jak w basenie? No i oczywiście napić się rumu a potem zagrać w domino po kolana w wodzie:

irma1

Powyższe zdjęcie wywołało wiele kontrowersji w sieci. Byli tacy, którzy uważali, że to sabotaż i grających należy osadzić w więzieniu... A Ty co myślisz? 

19:08, domino-gry , stoliki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 września 2017

Moja chrześnica w tym roku poszła do szkoły. Dobra zmiana nie ominęła także kanonu lektur szkolnych. Wyleciał z nich Józef Korzeniowski bardziej znany jako Joseph Conrad.
Fascynuje mnie sprawa poczucia tożsamości językowej pisarza, która wcale nie jest taka prosta. Formalnie urodzony w Rosji, Polak z pochodzenia, Anglik z wyboru, mówiący również po francusku. Bezdomny bezpaństwowiec, bez kraju i języka? Po angielsku do końca życia mówił z dziwnym akcentem, wtrącając francuskie słowa. Eliza Orzeszkowa nazwała go „bezwstydnym karierowiczem”, który zdradził swój kraj i język dla kasy. Na podobne zarzuty odpowiadał, że naukowiec, artysta czy pisarz ma prawo emigrować i pracować jako ekspata, jeżeli sytuacja w kraju nie pozwala mu na swobodną działalność i kreację. Mówił również o swojej wierności przede wszystkim dwóm ideałom: żeglarza i pisarza.
Wywarł wpływ na popkulturę: "Czas Apokalipsy" to transpozycja "Jądra Ciemności" a Nostromo (statek kosmiczny z filmu "Obcy") to tytuł jego książki a zarazem ksywa jednego z jej bohaterów.
Mnie cieszy fakt, że oprócz pisania poświęcał się także ulubionym rozrywkom takim jak karty, kości, domino czy szachy. Grają też jego bohaterowie. „Jądro ciemności“ otwiera scena nierozegranej partii domina. Sam pisarz musiał również jako żeglarz w nie grywać. Również na kasę. W muzeum w Canterbury wśród rzeczy osobistych pisarza znajduje się także jego komplet do gry w domino:

Wielkim aficionado książek Conrada jest mąż mojej chrzestnej.

Tagi: domino
15:18, domino-gry , varia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 września 2017

Dziś pochwalę się dwoma pocztówkami jakie otrzymałem z HR via sms.

Dzień:

Noc:

15:15, domino-gry , stoliki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 31 sierpnia 2017

Najlepsiejszym blogiem jakiego czytałem w tym roku jest książka „Sprzedawca Arbuzów“. To zbiór najlepsiejszych felietonów Marcina Mellera (rocznik 68). I co ciekawe gdy próbowałem pojedynczo je czytać ze gazety po(d)rzuconej w poczekalni u dentysty to porzucałem je każdorazowo po pierwszej szpalcie. Politycznie i nudno. Natomiast takie zestawienie tutti frutti z tekstów o różnej tematyce, będących wyborem par excellence crème de la crème, smakowało mi wyśmienicie podczas dłużącej się tegorocznej podróży tam i z powrotem pod Olimp. Być może nie bez znaczenia był fakt, że czytał je dla mnie Wojciech Mencwaldowski (rocznik 80). Marcin, bardzo Cię polubiłem, chłopie!

Tagi: blogday
18:51, domino-gry
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 sierpnia 2017

Pojawianie się grających w domino w teledyskach karaibskich wykonawców muzyki pop to świadectwo ogromnego znaczenia kulturowego tej gry w tamtym regionie świata. Parę miesięcy temu Pan z Karaibów podrzuciła mi link do widełoklipu w którym produkuje się szansonista Etzia a w tle pojawiają się między innymi dominowe zajawki z Jamajki. Nie pisałem o tym na blogu bo co to jest 1 milion wyświetleń na jedynym słusznym wideło serwisie. Nie pisałem też  o teledysku do utworu „Get Busy“, w którym czołowy chrypacz Paul Sean musi zwinąć piwniczno-dęsholowy melanż ponieważ przeszkadza to grającym w domino piętro wyżej seniorom. bo dorobił się tylko 61 milionów wyświetleń tamże. Ale gdy dostałem mejla do Pana Michała (nazwisko znane redakcji), że jest klip z dominem w tle, który ma już ponad 3 miliardy wyświetleń to należy temu poświęcić malutki wpis. Chodzi oczywiście o absolutnie najgorętszy hit tego upalnego lata czyli „Despacito“. Nakręcono go w grudniu 2016 roku w San Juan w dzielnicy La Perla oraz w barze La Factoria. W jednej ze scen piosenkarz Luis Fonsi oraz raper Daddy Yankee pojawiają się przy dominowym stoliku a kibicuje im portorykańska piękność Zuleyka Rivera, Miss Universe 2006:

O jakże bliska jest filozofia tego utworu i zgadzam się, że życia należy smakować despacito czyli pomalutku, spokojniutko, delikatnie i bez zbędnej napinki. Długodystansowo. Niestety bezskutecznie uczyć się tego będę po kres moich dni...

14:29, domino-gry , stoliki
Link Komentarze (1) »
piątek, 18 sierpnia 2017

Tak się przydarzyło, że w miniony ułomny długi łykend grałem dwa razy w domino: z Kolegą Makgajwerem w Domino 53 oraz z Koleżanką Małżonką w Leyden. W Leyden cztery kamienie (trzy, które mają siedem oczek na obu połówkach oraz podwójne zero) są jak jokery w kartach i można je zgrać do każdego kamienia na stole. Warto również zagrać w Domino 53 stosując dodatkową zasadę zwaną Joker 53. Rolę jedynego jokera w tej grze pełni jak łatwo się domyślić kamień [5|3]. Staje się on wówczas naprawdę mocarnym kamieniem bo zgranie go do stołu gdy po przeciwległej stronie łańcucha leży [6|6] lub [5|5] daje graczowi każdorazowo 8 punktów.

Dotyczy to również sytuacji gry jeden z tych dwóch dubletów był otwierającym rozdanie. Szczególnie bolesna riposta na wistowanie z [6|6].

Gracze lubiący mniej hardkorowe rozwiązania mogą [5|3] jako jokera tylko i wyłącznie zgrywać i liczyć podobnie jak dublet. Wówczas gdy po przeciwnej stronie łańcucha znajduje się [5|5] to gracz zdobywa 6 punktów a gdy [6|6] - 4 punkty.



Wariant pochodzi ze strony 5 and 3 Dominoes Federation.

Tagi: domino
15:50, domino-gry , 53
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38