kontakt: kuba.libre
USUŃ @poczta.fm

zapiski gracza w domino
piątek, 14 grudnia 2018
piątek, 07 grudnia 2018

Katowice - stolica polskiej krainy węgla - jako miejsce na Szczyt Klimatyczny to szczyt perwersji w traktowaniu ekologii podobnie jak urządzenie Olimpiady Zimowej w Soczi czyli letnim kurorcie. Przecież w kraju nad Wisłą elektrowniom węglowym mówimy głośnie TAK a elektrowniom wiatrowym nieme NIE ale niech sobie stoją aż ulegną biodegradacji. Bo straszą nasze mućki i te nie dają mleka. A wiadomo, że jesteśmy krainą węglem i mlekiem płynącą. Dobry Herr Gott się do ironii dołączył i zesłał na Francję falę protestów w sprawie podwyżki cen paliwa. Więc francuski prezydent został w domu. Prezydent Austrii chcąc uniknąć gniewu Bożego przyjechał pociągiem jak za czasów Franza Josefa. A Pan widząc pokorę jego pozwolił mu więc dzięki aniołom swoim, które zepsuły jedyny wagon I klasy, na luksus podróży II klasą. Ale z ogrzewaniem. Bo majstrujące przy nim anioły spłoszył terminator-emeryt, honorowy gość delegacji austriackiej. Na dłuuuugą podróży pociągiem zalecam ekologiczną grę w domino:

piątek, 30 listopada 2018

Moja pani z polaka uważała science fiction za coś gorszego - tak na poziomie komiksu - a tutaj słuchacze Polskiego Radia jako książkę stulecia (1918-2018) wskazali „Solaris”. Ponieważ vox populi, vox Dei więc nie musze się już wstydzić i pokątnie czytać prozę niejakiego Philipa K. Dicka. W czasach pani z polaka nie miałem na to szans bo przed 89 rokiem wydano w Polsce całe 3 książki tego obecnie kultowego pisarza. Honorarium autorskie za wydanie w PRLu „Ubika” wyniosło całe 106 dolców. Płatne tylko i wyłącznie do łapy więc Jankes kasy nie odebrał bo musiałby przyjechać po nią na swój koszt. Chociaż dla niego byłaby to zapewne podróż do równoległej rzeczywistości godna jego twórczości. To było prawdziwe SF! Obecnie czytelnicy zadają sobie często pytanie od czego zacząć konsumować literaturę sygnowaną przez PKD? Polecam opowiadania. Napisał ich około 160-ciu bo łatwiej było mu je sprzedać niż większe utwory. Ale właśnie w większości te obłąkane fantasmagorie z opowiadań doczekały się uwagi hollywooda. Jednocześnie krótkie formy były poligonem, na którym krystalizowały się jego szalone urojenia i imaginacje nierzadko potem rozwijane w powieściach, których napisał około 45-ciu. Lubię małe formy (opowiadania, nowele, eseje, felietony) bo idealnie wypełniają czekanie na cokolwiek. Są jak dominowe rozdanie, które trwa 3 i pół minuty. Niektóre nie są warte wspomnienia, inne zapadną Ci w pamięć na całe życie, będziesz do nich wracał i analizował. Pozostaje pytanie czy androidy grają w domino?

androidhand

W „Blade Runner 2049” łowca ma dzwonek z motywem skomponowanym przez Prokofiewa. A pierwotnie w książce dzwoni z automatu telefonicznego na monety a informacji szuka w papierowym katalogu…

Tagi: domino
08:01, domino-gry , varia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 listopada 2018
piątek, 16 listopada 2018

50 lat temu Philip K. Dick zapytał czytelników czy androidy śnią o elektrycznych owcach? A ja, po informacji w komentarzu do jednego z moich poprzednich wpisów, pytam czy kowboje na Dzikim Zachodzie grali w domino? Bo twórcy Red Dead Redemption II, przygodowej gry akcji osadzonej w realiach Dzikiego Zachodu, nie mają co do tego żadnych wątpliwości i możecie w niej zagrać klasycznie z dobieraniem (Draw Domino) i bez dobierania (Block Domino), w trójki (All Threes) lub w piątki (Muggins, All Fives). Gra w grze nie jest niczym nowym: w Wiedźminie można pograć w kości i to pasuje do konwencji tego stworzonego przez Sapkowskiego uniwersum. Ale westerny przyzwyczaiły nas, że kowboje grają tylko i wyłącznie w pokera. Ale to taka półprawda i legenda więc mało kto wie, że narodową grą stanu Texas jest gra karciana rozgrywana dominem o nazwie Forty-Two. Gra ta powstała jeszcze w czasach Dzikiego Zachodu i uznaję to za dowód, że domino było znana kowbojom już wówczas i tak im zostało do dziś, o czym już pisałem. Ja w RDR2 raczej nie pogram ale chętnie pograłbym dominem jakie zostało wydane jako wspierający ją gadżet:

Tagi: domino kamole
21:14, domino-gry , kamole
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 listopada 2018

Mam plana uczcić pierwszą setkę Polski oczywiście poprzez wino i domino. Dlaczego wino? Bo to był ulubiony napój maestro Paderewskiego. W czasie II wojny światowej, pomimo że miał ponad 80 lat, rozpoczął organizowanie pomocy dla Polski. W takcie przemówienia do amerykańskiej Polonii, zamiast wina, do którego był przyzwyczajony, podano mu szklankę zimnej coli, która okazała się dla niego zabójcza. Przeziębił się, dostał zapalenia płuc i po kilku tygodniach mu się zmarło. Dlatego wino!

A już w najbliższy czwartek porzuć colę pij bożole...

piątek, 02 listopada 2018

Anthony Bourdain przekonał mnie, że każdy może mieć „swój idealny lokal gastronomiczny”. Dla mnie jest to bar prawie mleczny do którego zaglądam zawsze aby wzmocnić się ruskimi pierogami przed dominowaniem z Kolegą Makgajwerem. Rodzinna legenda głosi, że niegdyś można było tam zjeść pierogi lepione osobiście przez śp. siostrę mojej babci. Niestety również Antoniego już nie ma. Dopadł go czarny pies… W domino nie zagram też już z Arkiem, moim rówieśnikiem i sąsiadem z młodości. TSA, Dżem, Hłasko i piłka nożna. To był prawdziwy hipis gardzący pracą ale nie piwem. Aż po kres swych dni… (...) więc teraz gdy przed dominem pójdę na pierogi będę myślał o Tony'm, siostrze babki i Arku. Trochę tak jakbym otulił ich nieśmiertelną skórą futrzaka marsjańskiego...

Tagi: domino
18:35, domino-gry , varia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 października 2018

pisałem onegdaj, że Kolega Makgajwer w czasie wakacji zagrał z Kosmitą Młodszym w domino53: i młody padawan okazał się lepszy niż Makgajwer dzięki poradom Bezimiennego Barmana cennym jak nauki miszcza Yody; lecz Makgajwer nie był dla niego tak surowy jak Lord Vader i nie odjął mu prawicy zręcznym cięciem miecza świetlnego, lecz w dobroci swojej ojcowskiej (niech kryształ jego miecza świetlnego niewyczerpanym będzie na wieki!) odciął mu dostęp do hotelowej telewizji! ale nie pozostawił go bez rozrywki godnej młodego kosmity lecz postąpił roztropnie i prawo ucząc go posługiwać się bronią straszniejszą niż miecz czyli piórem (w wersji ćwiczebnej ołówkiem) o czym doniósł mi w wiadomości tekstowej: ha facet, odtajniłem z intergalaktycznej bazy gier układoplanetarnych grę starych miszczów z lat kiedy Skywalker walił jeszcze do pampersa, Vaderowi miecz szwankował, a kadeci obróbki skrawaniem odlatywali czasami w kosmos i chytali się z chemiczkami na orbity walencyjne... młodzi kosmici załapali momentalnie:



22:53, domino-gry , varia
Link Komentarze (1) »
piątek, 19 października 2018

Postanowiliśmy wykorzystać piękną el ultimo domingo i zadominować w plenerze. Nasza miejscówka w związku z nadejściem jesieni została jednak już zlikwidowana. Próbowaliśmy znaleźć jakąś alternatywę w centrum ale spacer po głównej ulicy uświadomił nam, że centrum ulega „pustynnieniu”. Liczne puste lokale do wynajęcia to symbol upadku centrum miasta. Bo pojawiły się galerie czyli świątynie handlu. Przejęły funkcje miejskich rynków oraz… kościołów. Wszystko w jednym miejscu: trywialne zakupy i gruby szoping, i kawiarnia, i minibrowar, i fastfood, i fryzjera, i kino, i kręgielnia itd., itp. I duży parking obok do tego. Na szczęście pozostał miejscowy zbowidek, więc zasiedliśmy przy jedynym wystawionym na zewnątrz stoliczku. Kolejne piwka podlane budafoczkiem i na zadominowanie zabrakło już czasu... Zostało tylko marzenie o partyjce domina w jakiś karaibskich okolicznościach przyrody jak z reklamy funduszy emerytalnych:

Przed wyborami samorządowym zastanawiam się czy nowo wybrany prezydent czy burmistrz ze swoją świtą może skutecznie przeciwdziałać „pustynnieniu” bez zadłużania miasta zamiast uskuteczniać nepotyzm, klientelizm i kumoterstwo oraz zaciągać kolejne pożyczki na budowanie sobie pomników lub urządzanie miś-czostw?

piątek, 12 października 2018

piwiarnia to miejsce gdzie zakręcowuje czasoprzestrzeń; w ostatnią sobotę zachodzimy zadominować tam gdzie zwykle i wszystkie miejsca są puste ale zarezerwowane; rezerwacje są wprawdzie na 20tą a jest 17ta ale i tak nie możemy sobie usiąść; są wolne miejsca w piwnicy ale o tej porze przecież dla nas dwóch nie włączą tam światła i nawiewu; więc idziemy tam gdzie chodziliśmy przed i po maturze ale nie na kremówki lecz na piwo z sokiem ale bez soku dodatkowo płacąc za obowiązkową dyżurną zagrychę; tam przeszkadzamy barmanowi i jego konfratrowi ale nie w piciu i obłapianiu jakiś hożych dziewek lecz w rozgrywkach w elektroniczne piłkarzyki na przeogromniastym telepatrzydle przerywane łykiem świeżego powietrza czyli fajurką przed lokalem; o tempora, o mores! więc zamawiamy czernego koziołka, w cenę którego wliczono już zapewne jakąś wirtualną zagrychę; walimy jeszcze po raciborskim i podejmujemy kolejną próbę zejścia do piwnicy zakończoną sukcesem; w piwnicy wali piwnicą ale wkrótce wypachnione biesiadniczki skutecznie zagłuszają ten specyficzny aromat; gramy a przy stoliku obok goście w dżinsie w towarzystwie świeżo opalonych brunetek kibicuje naparzającym się wojom na przeogromnym telepatrzydle; w murowanej piwnicy… pojedynki wieczoru wygrali w naparzaniu niejaki Diablo a w domino – Kolega Makgajwer; a może odwrotnie…



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 44