kontakt: kuba.libre
USUŃ @poczta.fm

zapiski gracza w domino
piątek, 24 listopada 2017

... budzik w komórce, potem zegar na desce rozdzielczej samochodu, w pracy zegar na ekranie monitora, w domu: najpierw zegar na mikrofalówce a potem na dekoderze telewizyjnym...  po co komu zegarek? jako bransoletka do kompulsywnego potrząsania i poprawiania na ręce?  time is money więc w czasach produktów jednorazowego użytku są tacy, którzy zapłacą prawdziwą fortunę za napędzany sprężyną, ręcznie złożony szwajcarski chronometr z limitowanej serii bo w cenę wliczony jest prestiż i przynależność do świata wybrańców; bo zegarek to gadżet, który ma robić wrażenie i wyglądać kozacko! działa więc parę stron internetowych, których użytkownicy specjalizują się w identyfikowaniu zegarków na nadgarstkach celebrytów; jak żyć? co kupić? na pewno nie wstyd nabyć i z godnością użytkować plastikowego elektronika za 2,5 euro! ale obnosić się na nadgarstku z podróbkę szwajcara „prawie jak rolex“ to... lecz de gustibus non est disputandum...
a jaki zegarek pasuje na wieczorne dominowanie w pubie?

Tagi: domino
14:34, domino-gry , varia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 listopada 2017

Dzięki internetowi coraz więcej projektów jest finansowanych poprzez crowdfunding czyli po polsku „finansowanie społecznościowe”. Polega ono zdobyciu funduszy na jakieś działanie poprzez drobne, jednorazowe wpłaty dokonywane przez zainteresowanych danym projektem. Jednocześnie zakłada się jakieś wcześniej ustalone wynagrodzenie dawców przez biorcę. I to różni „finansowanie społecznościowe“ od „zbiórki publicznej“. Przyjęte formy wynagrodzenia bywają różnorakie: udział w zyskach (współudział), pozyskanie dobra jakie powstanie w wyniku projektu (przedsprzedaż) lub wyświadczenie usługi na rzecz wpłacającego przez projektodawcę. Dodatkowo stosowana jest zasada „wszystko albo nic” czyli jeśli nie uda się zebrać założonej docelowo kasy, wszyscy wpłacający otrzymują swoje pieniądze z powrotem bez żadnych prowizji. Jest to również forma badania przyszłego rynku sprzedaży. I właśnie ten sposób finansowania wybrali autorzy projektu domina, o dość oryginalnej, ażurowej budowie kości:

Tagi: domino kamole
23:10, domino-gry , kamole
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 listopada 2017

Jakieś 100 lat temu wystrzał z Aurory ogłosił urbi et orbi, że oto narodził się homo sovieticus. A stworzony on był aby wyznawał komunizm, który dawał mu gwarantowaną pracę, hipotetyczny udział we władzy oraz teoretyczne poczucie własnej godności. Jeśli jednak komunizm przestałby zaspokajać jego oczekiwania gotów był on do buntu oraz konwersji na kapitalizm, byleby tylko kapitalistyczni liderzy zaspokajali te potrzeby, których nie zdołali zaspokoić komuniści. Wiedział o tym Wielki Wąsacz i stworzył dla niedoszłych buntowników Archipelag Gułag. Czy jednak ci upadli, osądzeni i ukarani wybrańcy są inni niż pokorna, nieosadzona reszta? „Są tacy sami, jak ci, co obok nich w tym samym czasie ukształtowali się w robotniczych osiedlach, na zebraniach związkowych, ci, których urobiła służba w armii sowieckiej. Tak samo wyładowują remanenty swojego zawadiactwa przy grze w domino, waląc w blat kostkami. Taką sama aprobatą kwitują każdy błysk w telewizorze. W odpowiedniej chwili z takim samym gniewem piętnują południowoafrykańskich rasistów i wysupłują swoje grosze na pomoc dla Kuby.“



piątek, 03 listopada 2017

11 października 2015 roku pewien Portorykańczyk, tuż po swoich 23 urodzinach, zaginął w barze swojej matki podczas strzelaniny  w wyniku gangsterskich porachunków. Kilka dni po tym zajściu siedział w tym samy barze, grając w domino z prezerwatywą i ulubionym browarem pod ręką. Ubrany był w jedyne, słuszne dresiwo z trzema paskami, bejsbolówkę, ciemne okulary, śnieżnobiałe adidasy oraz różaniec na szyi. W ten niecodzienny sposób krewni zmarłego postanowili zadośćuczynić tradycji wystawienia zwłok przed pogrzebem zamiast umieścić go w tradycyjnej trumnie. Podobno ten sposób ostatniego pożegnania staje się coraz popularniejszy w Portoryko i są firmy podejmujące się realizacji tego typu dioram post mortem.

18:05, domino-gry , stoliki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 października 2017

Całkiem niedawno swoje 70. urodziny obchodził Brian Johnson, wokalista AC/DC. W zeszły roku musiał zaprzestać koncertów bo groziło mu to całkowitą głuchotą. Zapowiedział, że nie przechodzi całkowicie na emeryturę ale komentował to m.in. tak: „I'm just thankful really that I came out of it in one piece"
Odkryłem AC/DC w czasach „Back in Black“. To był ich pierwszy album z nim na wokalu. Mocne wejście. Płytę sprzedano w ilości blisko 50 milionów egzemplarzy, a na liście wszech czasów ustępuje ona jedynie legendarnemu "Thrillerowi" Michaela Jacksona. Według mnie zawsze wyglądał bardziej jak typowy angielski proletariusz niż gwiazda rocka. Taki, który w każdy piątek po pracy w pobliskiej kopalni, idzie spotykać się z emerytowanym ojcem w pubie, aby napić się piwa i zagrać partyjkę domina:



Powyższe zdjęcie zostało zrobione w Clavering Avenue Social Club w Dunston w połowie lat 80-tych. Brian Johnson (w środku) jest obecnie mniej więcej w tym samym wieku co wówczas jego ojciec Alan (po prawej).

Tagi: domino
08:50, domino-gry , varia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 października 2017

pseudonim, krytponim, przydomek, przezwisko, ksywa, imionisko, nick...
tak definiuje to prof. Bralczyk:
„Kiedy oślepiony Polifem pytał Odyseusza o imię ten powiedział mu „nikt“ i ten „Nikt“ miał być odtąd przedmiotem poszukiwań i zemsty cyklopa. Dzisiejszy nick przypomina tamtego „nikta“, czyli nikogo. Można się za nim ukryć (...). A można ich mieć wiele, byle każdy poprzedzać tyldą ~.“
znamienity pieśniarz pokolenia X miał powiedzieć:
„Nazywam się Georgios Kyriacos Panayiotou. Świat zna mnie i zapamięta pod innym imieniem. Ale naprawdę nazywam się inaczej.“
mój znajomy używał nicka ~ojciecvader a przecież nie nada a nawet nielzja; i księga ryjów zażądała dowodu; co dowodzi jak daleko sięga szaleństwo political correctness; przecież nikt przy odrobinie zdrowych zmysłów nie wierzy, że ktoś nazywa się naprawdę Ojciec Vader; no chyba, że last xmas summer ktoś grał z nim w domino:

Tagi: domino
04:35, domino-gry , varia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 października 2017

Wiem, że szanse na to żeby Street Domino zostało dyscypliną olimpijską są zerowe. Teraz grywam w domino ale za młodu grywałem w podwórkowego kosza więc cieszy mnie fakt, że na Olimpiadzie w 2020 roku w Tokio zobaczymy zmagania w Streetaballu czyli koszykówce w wydaniu 3x3. Ta podwórkowa odmiana koszykówki rozgrywana jest na jednej połowie boiska, do jednego kosza, przez dwa zespoły po 3 graczy (+ jeden rezerwowy). Regularny czas gry wynosi 10 minut ale drużyna, która jako pierwsza w regularnym czasie gry zdobędzie 21 lub więcej punktów, wygrywa mecz przed upływem tego czasu. 1 kosz to 1 punkt a za celny rzut zza łuku dostaje się 2 punkty. Promotorem zawodowych rozgrywek w tej formule w USA jest wspomniany w jakimś poprzednim poście Ice Cube. Ponieważ zarówno Street Domino jak i Streetball wywodzą się z szeroko pojętej kultury ulicy więc znany raper rozmawiał o swoim nowym projekcie, z dziennikarzami jednej z amerykańskich telewizji sportowych, przy partyjce domina:



10:57, domino-gry , varia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 października 2017

Skłot (albo squat) to opuszczona nieruchomość zajęta przez dzikich lokatorów najczęściej bez zgody ich właścicieli. Według obiegowej opinii europejski skłot to miejsce gdzie mieszkają ćpuny lub dziwacy czyli zło tępione przez normalnych, praworządnych, sui iuris obywateli.
A jaki jest skłot w wydaniu południowoamerykańskim?
Zaplanowana przedolimpijska poprawa warunków życiowych faveli w Rio de Janeiro przewidywała niestety, że cześć kosztów reformy poniosą ich mieszkańcy. Zmusiło to najbiedniejsze rodziny do samo-eksmisji z takich liftingowanych dzielnic biedy i przejścia w sferę skłotingu. Poniższe zdjęcie pochodzi z faweli Mangueira, gdzie mieszka się bez prądu, wody i kanalizacji, edukacji i służby zdrowia, w odległości zaledwie dwóch okrążeń stadionu obok słynnej Maracany, której niedawna, mundialowo-olimpijska modernizacja pochłonęła pół biliona dolarów. I właśnie w takich miejscach grywa się w domino (na paramedycznej podkładce i oczywiście na kasę):

sobota, 30 września 2017

Hef z Ameryki rezydencję swą sprzedać chciał
gdzie pięknych hurys harem miał
bo bardzo się chłop zmienił:
w domino zaczął grać i się ożenił
lecz w międzyczasie wziął i zmarł...

niedziela, 24 września 2017

Według legendy w XVII wieku w jednym z włoskich lub francuskich klasztorów dwóch mnichów, za grę w kości, zostało skazanych na samotne modły w celi. Podczas odbywania kary odosobnienia wymyślili grę polegającą na układaniu w określonym porządku płaskich kamieni, oznaczonych punktami podobnie jak kość do gry. Swoje zapiski prowadzili na ścianach i gdy zaglądał do nich przeor zasłaniali je rękawami swych habitów wznosząc ręce jak do modłów recytując przy tym słowa modlitw: Dominum Deum nostrum laudamus (Pana Boga naszego wysławiamy) lub Benedicamus Domino (Błogosław Panie) albo też psalmu: Dixit Dominus domino meo (Rzekł Pan do pana mego). Po zakończeniu odbywania kary sporządzili zestaw kamieni do gry wymyślonej w klasztornym więzieniu. Uzyskali również aprobatę przeora, któremu spodobało się szczególnie pobożne ogłaszanie  wygranej, które z czasem uległo skróceniu do jednego słowa: domino!
W filmie „Chłopaki z sąsiedztwa“ („Boyz N the Hood“) jeden z bohaterów (gra go znany raper Ice Cube) podczas swojej powitalnej imprezy po wyjściu z więzienia, grając w domino swoje zwycięstwo ogłasza również jako i tamci mnisi słowami: domino, my friends!



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39