kontakt: kuba.libre
USUŃ @poczta.fm

zapiski gracza w domino
niedziela, 23 kwietnia 2017

Poczta elektroniczna nie wymaga użycia znaczków pocztowych. W czasach „Sklepów cynamonowych“ i „Sanatorium pod Klepsydrą“ zgromadzone w markownikach były ambasadorami krajów, archipelagów, wysp. Z nabożną czcią odklejane nad parą  od kopert przełamywały dogmat, że świat jest „ograniczony Franciszkiem Józefem I“ a „wszystko inne jest urojeniem, dziką pretensją i uzurpacją“ udowodniając, że jednak „świat jest nieprzeliczony“. Znalazłem znaczek pocztowy z Mayotte (2004 rok) z przedstawiający egzotyczną parą grającą w domino. Majotta to wyspa w archipelagu Komorów gdzieś pomiędzy Madagaskarem a Mozambikiem. Od 2014 roku jako francuska dependencja posiada status regionu najbardziej oddalonego w Unii Europejskie, i stała się tylnym wejściem do Europu dla nielegalnych emigrantów. Jej byt uzależniony jest od francuskich (i unijnych) subwencji bo nie rozwinął się tam przemysł turystyczny, będący jedyną sensowną alternatywą ekonomicznej niezależności dla tak rajskich lokalizacjach. Poza emigrantami przybywają więc tam tylko hardkorowi turyści, ekspaci oraz misjonarze. Bywają wśród nich również Polacy. Najbardziej zaskoczyła mnie relacja pewnej Polki, która mieszkała tam dwa lata! Domino przywlekli tam zapewne Francuzi, którzy w XIX wieku, gdy gra była megapopularna w Europie, zajęli całe Komory. W tym samym czasie znaczek pocztowy stał się powszechną formą opłaty za usługę pocztową. 

piątek, 07 kwietnia 2017

zagrałbym w domino (może z widokiem na morze) zamiast siedzieć w pracy, zrobić pranie, poodkurzać, pójść do dentysty, pouczyć się hiszpańskiego, oczekiwać w kolejce u lekarza, wyczyścić akwarium, wynieść śmieci, załatwić coś w urzędzie, być zmuszonym słuchać diskopolo, uprawiać dżoging, posprzątać stół w kuchni, poćwiczyć na siłowni, napełniać zmywarkę, iść do galerii handlowej na zakupy…
ale każdy ma swój krzyż
więc alleluja i do przodu, bracia w czilałcie!

sobota, 01 kwietnia 2017

Jeżeli nie wybrałeś jeszcze destylacji destynacji na majowy łikend to polecam San Escobar. Ta skromnie wciśnięta gdzieś między Meksykiem i Gwatemalą na wybrzeżu Morza Karaibskiego kolejna dominowa republika uwiedzie każdego turystę. Tak twierdzi autor niewydanego jeszcze przewodnika, który niedawno dostałem do recenzji. Jest to wybitny znawca Karaibów, autor przewodnika: „Dominikana” (Wydawnictwo Pascal, „Złota Seria”, I wyd. Październik 2014), który przez 10 lat prowadził bloga „Karaiby i inne rewiry” (obecnie: Caribeya.pl) oraz współtwórca i współwłaściciel firmy importującej rękodzieło z Karaibów i Ameryki Łacińskiej. Poleca on aby nie ograniczyć się tylko do zwiedzenia Santo Subito z kolonialną starówką czy też odpoczynku na rajskiej plaży Esperal. Warto wjechać zabytkowym funicularem na jedno ze wzgórz Pan Con Tomate skąd na stolicą spoziera gigantyczny św. Sebastian – patrona miasta. Należy też odwiedzić klimatyczne Tulis Manorę, urocze San Daos i Pas Manterię, zobaczyć Pati Sony w El Tamburino, wciągnąć atmosferę Los Jabolos i Los Samogonos na północ od Bimbero Grande. Prawdziwy dominowy aficionado powinien odwiedzić nieco szemraną dzielnicę Carne Gole na przedmieściach Audiovideo. Mniej ekstremalny gracz wybierze raczej wieczorną partyjkę o zachodzie słońca przy plaży Esperal znanej z powieści „DecoMorreno” wybitnego sanescobarskiego pisarza Cacao (wyd. Extra Ciemne):

niedziela, 26 marca 2017

Nie dziwi mnie, że syn Jacka Kuronia został kucharzem. Ale nawet gdy uprawia się apolityczny zawód jako osobowość telewizyjna trzeba nadal pamiętać, że nie kąsa się ręki, która karmi. W czasach komuny zapomniał o tym słynny „Wicherek“, z pozoru neutralny zapowiadacz pogody, i jego słynna fraza o tym, że „wiatr ze wschodu nie przynosi nic dobrego“ zakończyła jego medialną karierę. Obecnie poszalał w tym względzie słynny, krakowski krojczy cebuli. Zaczynając jako piewca rodzimej kuchni z ewentualną nutą obcej jednakże słowiańskiej okrasy idealnie wpisywał się w model telewizji narodowej. Ale gdy w kupowanych z abonamentu programach zaczął prezentować zapodawać zamorskie podróże kulinarne to wzbudziło to słuszną zazdrość, że za pieniądze oglądaczy urządza sobie hedonistyczne wojaże. Następnym krokiem zadufanego w swą bezkarność celebryty były niepochlebne wypowiedzi na temat jedynej, słusznej telewizorni. Może to forma dziwnej autopromocji nie mniej jednak mnie, który hejterstwo i nienawiść do jednostek wybijających się odziedziczyłem po polskich przodkach, oburzył fakt, że ten niby-kucharz podczas pobytu na Kubie zamiast gotować pogrywał sobie w domino, zapewne uprawiając hazard! O czym uniżenie donoszę a jako dowód prezentuję ten chałupniczo wykonany kadr z ekranu:

ps.
„Wicherek“ mylił się co do wiatru z wschodu: to w Moskwie powstał słynny łind of czeńcz, którego podmuch obalił mur w Berlinie

piątek, 17 marca 2017

W Moskwie nienawidzą rosyjskiej rzeczywistości, pomieszkują "na skraju miasta w nowym budownictwie. Na podwórzu faceci w dni wolne od rana do wieczora przeklinają, grają w domino albo w karty o flachę wódki". W Nowym Jorku mieszkają "na Brooklynie... Wszędzie rosyjska mowa i rosyjskie sklepy. W Ameryce można się urodzić z rosyjską akuszerką, uczyć się w rosyjskiej szkole, pracować u rosyjskiego właściciela, chodzić do spowiedzi do rosyjskiego kapłana... W sklepach można dostać kiełbasę Jelcynowską, Stalinowską, Mikołajewską... i słoninę w czekoladzie... Staruszkowie na ławkach grają w domino i w karty" (ale czy też o flachę wódki...).
Miałem dokończyć Sołżenicyna. Już raz odłożyłem tę lekturę. W zamian przeczytałem "Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka" jako post mortem komunizmu i day after "Archipelagu GUŁag"...
"Myśmy budowali komunizm, a zbudowali go Amerykanie" - tak zapewne myśli również niejeden z grających w domino przy plaży Brighton Beach, nowojorskiej dzielnicy nazywanej Małą Odessą:

piątek, 10 marca 2017

z wypowiedzi specjalistów od marketingu o graczach w domino:
. nikt nie gra w domino; poza moją babcią
. dominowi gracze ubierają się w lumpeksach i supermarketach, okulary kupują w aptece, noszą kalesony i halki; jedzą tylko w domu; schabowego z ziemniakami i kapustą
. w dodatku jeżdżą tylko komunikacją miejską, studiują dziennie, pracują w urzędach
. ach, nie, nie pracują; już są na głodowej emeryturze a domino kupili w sklepie „wszystko po 4 złote”
. i oni w ogóle nie mają gustu
moje pytanie:
komu Ferrari Store oferuje włoskie, ręcznie robione domino za 410$ ?

o słuchających muzyki poważnej vel klasycznej mówią tak samo...
to co powiedzą o graczu w domino słuchającym Mozarta lub Bacha?

Tagi: domino kamole
04:56, domino-gry , kamole
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 marca 2017

Na blogu z regułami gier w domino pojawiły się zasady gry Klondike (Fortepian). Jest to samotnik (pasjans dominowy) czyli rodzaj łamigłówki dla jednej osoby. Losowo utworzony układ początkowy należy zgodnie z przyjętymi regułami przetransponować na uporządkowany układ końcowy. Chodzi więc mniej więcej o to samo co w układankach typu Kostka Rubika. Podczas ostatniego dominowego pojedynku z Kolegą Makgajwerem, dostałem od niego w prezencie Gear Cube:

Gear Cube wymyślił Oskar van Deventer, holenderski konstruktor łamigłówek, na podstawie pomysłu Brama Cohena (tego samego, który wymyślił BittTorrent). Prototyp zaprezentowano w 2009 roku jako Caution Cube a już w 2010 roku kostka weszła do sprzedaży. Moja kostka ma naklejki jakie zaprojektował Tony Fisher (brytyjski twórcy łamigłówek oraz autor modyfikacji Kostki Rubika). Wbrew pozorom rozwiązanie Gear Cube jest o wiele łatwiejsze niż ułożenie Kostki Rubika. Jednakże nieuporządkowana prezentuje okazale się jako bardzo skomplikowana łamigłówka. Jej odmiany późniejsze to Gear Cube Extreme oraz Gear Cube Ultimate.

wtorek, 28 lutego 2017

Złota Uliczka, miejsce gdzie według romantycznej, miejskiej legendy pracowali alchemicy Rudolfa II, poszukujący kamienia filozoficznego, nazwę zawdzięcza mieszczącym się tu ponoć potem pracowniom żydowskich złotników. Prawda jest taka, że w XVI wieku do wnęk zamkowych murów obronnych dobudowano obskurne, drewniane budy,  jako tymczasowe lokum dla  strzelców zamkowych. Zabudowa była po obu stronach, tak że szerokość uliczki nie przekraczała miejscami jednego metra. Potem mieszkała tam praska biedota. W XVIII wieku cesarzowa Maria Teresa nakazała zastąpić walące się, zaniedbane drewniane rudery domkami z cegły po jednej stronie ulicy. Pod koniec XIX wieku zamieszkała tam praska cyganeria. Na początku XX wieku stała się ulicą literatów. Bywał tu Franz Kafka oraz mieszkał Jaroslav Seifert, laureat literackiej Nagrody Nobla. Kolejną przemianę uliczka przeszła w latach 50. XX wieku. Wysiedlono mieszkańców, bajkowe domki pomalowano na pastelowe kolory zamieniając je w sklepy z pamiątkami. Średniowieczny slums stał się jedną z najsłynniejszych atrakcji Pragi. Jestem pewien, że kiedyś całe podzamcze wyglądały podobnie jak Złota Uliczka za czasów Rudolfa II. Ich współczesną wersją są brazylijskie fawele. Podobnie jak Złota Uliczka powstały dla żołnierzy – zdemobilizowanych weteranów wojny domowej w Canudos a nazwa fawela pochodzi od nazwy rośliny jakie porastała wzgórza na jakich wyrosły. Malutkie domki zbudowane z byle czego nie wyglądają  jednak jak te z obecnej Złotej Uliczki. Ich płaskie dachy, które przypominają mi współczesne greckie domy niedokończone aby nie płacić podatków, idealnie nadają się na dominową miejscówkę:

chociaż mam świadomość, że dzisiaj czyli w ostatki nikt nie będzie grał w dachowe domino kiedy w Rio kończy się karnawał…

piątek, 17 lutego 2017

W przerwach pomiędzy czilałtem a czilałtem oddaje się bez reszty swoim kuriozalnym, nikomu niepotrzebnym zainteresowaniom. Błazen i paź pogrążony w oceanie natarczywych myśli. Niezależny ale nie ceni tej cechy u innych. Przyjazny mizantrop lecz nie mizogin. Ceni rytuał i stałość, tradycję i nowoczesność. Skąpy minimalista lubi rzeczy praktyczne i proste. Raczej teista agnostyk niż agnostyczny teista. Żyje żeby jeść. Musi prawie zawsze postawić na swoim, przez co trudno mu się porozumieć z innymi. Doskonali się w nie-działaniu. Uważa, że najlepiej „usiąść na brzegu rzeki i czekać aż ciało wroga spłynie nią w dół”. Podejmuje działania tylko po to aby mieć więcej czasu na czilałt. Idealny dominowy gracz. Kot. 

Tagi: domino
06:39, domino-gry , varia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 lutego 2017

Jako miłośnik pop artu pisałem kiedyś, że chętnie do swojej kolekcji dołączyłbym domino obrazkowe z motywami jakie stworzył Keith Haring. Nie tak dawno wpis o trzech magach zainspirowany został przez grafikę, której autorem jest Tony Mendoza. Jest to urodzony w Nowym Yorku artysta o kubańskich korzeniach rezydujący na stałe w Miami. W swoich dziełach łączy prymitywny ekspresjonizm z karykaturą. Sam swój styl definiuje jako neo art. Rubaszne postacie nakreślone grubą kreską, żywe kolory oraz motywy silnie osadzone w kulturze (latynoskiej) ulicy przypominają prace wspomnianego już Keitha Haringa. Podobnie jak on jest też twórcą murali, które obecnie stały się już jedną z atrakcji turystycznych Miami. Turyści fotografują się na ich tle a niektóre wykorzystywane są jak w telewizji jako loga lub tła. Myślę, że jego obrazki pełne ciepłego spojrzenia na życie, jakim charakteryzuje się wielu Latynosów, idealnie nadają się jako motywy na domino obrazkowe. Poniżej moja propozycja kamienia idealnego do dominowej rozgrywki w czasie zbliżających się Walentynek: 

Tagi: domino kamole
05:51, domino-gry , kamole
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 36