kontakt: kuba.libre
USUŃ @poczta.fm

zapiski gracza w domino
piątek, 02 grudnia 2016

W książce „Kocia kołyska“ stolica San Lorenzo, fikcyjnego państwa na karaibskiej wyspie, nazywa się Bolivar „na cześć Simóna Bolívara, wielkiego południowoamerykańskiego idealisty i bohatera“. Bo Simóna Bolívar to bohater nie tylko jednego kraju, ale całego kontynentu, który w czyn wprowadził marzenie o wyzwoleniu Ameryki Południowej spod panowania Hiszpanów. Na jego cześć jedno z państw, które powstało w wyniku tych wydarzeń, nazywa się Boliwia. W Wenezueli, nazwisko Bolívara nosi miejscowa waluta, główny plac w każdym mieście, kilkaset wiosek, jeden z regionów administracyjnych oraz najwyższy szczyt a pełna nazwa tego kraju to Boliwariańska Republika Wenezueli. W jednym z miast Wenezueli na muralu Hugo Chávez oraz Simóna Bolívar grają więc w domino przeciwko parze Alí Primera - Fidel Castro. Były lider narodowy Wenezueli, prezydent Chávez nie krył swojej admiracji dla Bolívara, uważając się za jego polityczno-społecznego sukcesora. Na muralu podkreśla to fakt, że Bolívar odziany jest w koszulkę z „oczami Cháveza“, politycznym logotypem jakim posługują się i obecni wielbiciele byłego wenezuelskiego prezydenta. Alí Primera to legenda wenezuelskiej pieśni zaangażowanej społeczno-politycznie. Ale co tam robi Fidel Castro, który dopiero co dołączył do elitarnego grona „wiecznie żywych“?
Kurt Vonnegut w „Kociej kołysce“ przedstawił jak śmierć dyktatora władającego jedną z karaibskich wysp wpłynęła na losy całego świata. Mam nadzieję, że po odejścia El Comandante czyny jego następców nie zmrożą nas... in saecula saeculorum.

piątek, 25 listopada 2016

W czasie sprowokowanego przeze mnie wielorodzinnego wieczoru gier świetlicowych gdzieś w głębi lasu zagrałem w Mugginsa z kompletnym zółtodziobem. Moja kontrolowana wygrana (o zgrozo na trzeźwo) po raz kolejny utwierdziła mnie w przekonaniu, że tę grę należy polecać wszystkim, którzy uważają domino za grę totalnie losową i wymagającą tylko tępego wykładania kamieni. Paradoksalnie stosowanie porad Miszcza Jędrzeja uczyniło mnie wprawdzie niezwyciężonym… ale i wynudzonym. Ponieważ pycha zawsze kroczy przed upadkiem już po tygodniu tęskniłem za tą sielankową rozgrywką. W kolejny łikend zasiadłem bowiem do partyjki na śmierć i życie w formule 5’n’3. Przy tej grze punkt ściele się gęsto a gdy naprzeciwko mnie wrogą dystrybucją kamieni na stół zarządza Kolega Makgajwer to dzieje się to rytmie serii z karabinu maszynowego więc strach się bać! I dobrze, że chłodziwem był mix #gorzka_żółądkowa + #gorąca_herbata. I to było prawdziwe Domino Nite…

Alexander Millar - Dominoes Nite

niedziela, 20 listopada 2016

gdy gasną ostatnie znicze to zjednoczony handel naszego kraju głosi, że „coraz bliżej święta (x2)“; i dlatego nie dziwi fakt, że jako wielki miłośnik gwiazdkowych prezentów dostałem już jeden; od Marcina na Świętego Marcina; przypadek? nie sądzę...  w ten sposób Pan z Karaibów zamienił się na moment w Króla z Tropików bo TAM prezenty dają właśnie Trzej Królowie; mój prezent w trybie Los Angelitos jest jak gorąca, dominikańska ślicznotka: pachnie, kusi i nęci!
pachnie dominikańską kawą; choć sam jako (prawie) przykładny wegetarianin pijam tylko kawę zbożową ale już czekam kiedy zapach Café Santo Domingo przygotowany przez moją żonę wypełni naszą rustykalną kuchnię...  
kuszą dominowe kamienie aby je wreszcie rozpakować i dotknąć a potem grać, grać, grać...
nęci Dominikana za sprawą przewodnika; szczególnie cenny to dar bo od samego autora wraz z dedykacją! wierzcie czy nie: był na mojej tajnej liście prezentów gwiazdkowych; jako niespełniony autor książki o domino zazdroszczę Marcinowi tego, że swoją fascynację mógł wydać drukiem!
całość to idealny zestaw startowy: ¡Bienvenidos a República Dominicana!

dodatkowo w piątek byłem na pierwszej lekcji kursu języka hiszpańskiego; w zasadzie też dostałem go w prezencie... przypadek? nie sądzę...

Tagi: domino
11:07, domino-gry , varia
Link Komentarze (1) »
sobota, 12 listopada 2016

11-11 wbiła do nas na kwadrat para starych przyjaciół na dominowy melanż z okazji urodzin Jej Wysokości Rzeczpospolitej; gdzieś między gęsiną a udanym, zagranicznym występem naszych harataczy w gałę, zagraliśmy pojedynek baby na chłopy zgodnie zasadami pachnącej orientem gry Flower&Scorpion, której nazwę przetłumaczyłem kiedyś jako Kwiatki i Skorpiony; jest to gra na punkty i do jej rozegrania oprócz domina potrzebne są dwie pary kości różnego koloru (najlepiej zielone i czerwone); użycie kości czyni każde rozdanie jedynym i niepowtarzalnym, zmuszając graczy do nieustannej koncentracji na dokładanych kamieniach; a jest to ciężkie gdy w żyłach krąży domowa, świętomarcińską jałowcówka i tonic; ale to nic...

Tagi: domino
13:34, domino-gry , varia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 listopada 2016

Ubrana w bejsobolówkę i tshirt, Margarita Cedeño de Fernández wygląda bardziej na dominikańską pokojówkę na Manhattanie, niż na urzędującego Wiceprezydenta Republiki Dominikany. Taki polityczny chwyt reklamowy. Męskie stanowisko. Męska gra w domino na ulicy. Czytelny sygnał dla wyborców.

Margaritą Cedeño de Fernández w nadchodzących wyborach prezydenckich w USA otwarcie wspiera Hillary Clinton, namawiając mieszkających tam Dominikańczyków do głosowania na kandydatkę Demokratów. Obie panie łączy to, że wspierały swego czasu swoich mężów jako Pierwsze Damy oraz... wyborcza gra w domino z ludem. Mierząca o wiele wyżej niż jej dominikańska koleżanka, była sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych, nie mogła więc sobie pozwolić na przegraną w dominowej ustawce. Jako dominowy gracz mogę potępiać styl jej wygranej ale wiem, że w polityce (jak i na wojnie) zagranie złym kamieniem jest niestety dozwolone.

piątek, 28 października 2016

W jakąś niedawną sobotę zamiast grać domino stanąłem przed obliczem Jej Wysokości Madonny Sykstyńskiej. Madonna ma twarz kochanki Rafaela ale i tak cały sławę już dawno skradły jej dwa niewinne aniołki z dołu. Obcuję z nimi na co dzień bo to ulubiony motyw, którym moja żona ozdobiła całą naszą szufladę. Na audiencję załapałem się więc jako mąż swojej żony,  która otrzymała taki ekskluzywny prezent od swojej ekstrawaganckiej przyjaciółki.(…)

Motyw gry w domino znajduje się na paru obrazach więc postanowiłem utworzyć Wirtualną Galerię Obrazów Dominowych. Motyw ten był i jest oczywiście rzadziej wykorzystywany niż motyw gry w karty. I mniej ceniony. Nie sądzę, żeby jakiś kolekcjoner wydał fortunę na obraz typu „Playing dominoes” tak jak to było w przypadku „Grających w karty” Cezanne’a, które to malowidło katarska rodzina królewska kupiła za ponad 250 milionów dolarów. Czyni go to obecnie jednym z najdrożej sprzedanych obrazów na świecie.
Najstarszy znany mi obraz z motywem domina to „Dominowa dziewczyna”  (The Domino Girl) nieznanego autora. Wisi on w National Gallery of Art w Waszyngtonie. Szacuje się, że jakiś amerykański prymitywista namalował go około 1790 roku. Obraz podarowany został galerii przez małżeństwo prywatnych kolekcjonerów.

11:33, domino-gry , varia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 października 2016

Kuba nie widzi świata bez domina. Świat Kuby musi być „zdominowany”. Kuba jest Libre, gdy może w domino grać: po polsku, dominikańsku, kubańsku, czy jamajsku; to prawdziwy pasjonat tej gry, domino jest dla niego... No właśnie czym jest dla niego czyli dla mnie domino? Odpowiedź na to pytanie i inne znajdziecie czytając Efekt domina czyli  wywiad, w którym Pan na Karaibach (o którym było w ostatnio) próbował ogarnąć: Why Kuba, why? Prawie dwa tygodnie wymiany maili pełnych myśli nieuczesanych złożył w gramotną całość pachnącą dominowym glamour&chic. Muchas gracias wywiadobiorcy za całość a szczególnie za to co było, jak to określił, off the record. Na pewno będę co jakiś czas odnosił zarówno do tego co w wywiadzie było napisane jak i zapisane nie zostało. Zacznę już za tydzień lub dwa...



piątek, 14 października 2016

Przy okazji Blogday2010 polecałem wpis o dominowych graczach z Dominikany. Niedawno od autora tego bloga dostałem informację, że blog przeszedł metamorfozę i w nowej odsłonie znajdziemy go pod adresem caribeya.pl. Okazało się, że prowadzi go prawdziwy aficionado karaibskich klimatów, który jest autorem przewodnika po Dominikanie wydanego w 2014 roku przez Pascala. Dla mnie super rekomendacja. Niewątpliwą zaletą bloga są klimatyczne teksty bogato ilustrowane zdjęciami autora. Ergo zamiast dziś pocić się nad własnym wpisem polecam jego pod tytułem: Domino dominuje. Sam nie popełniłbym lepszego. A na zachętę jedno z wielu zdjęć z tego wpisu.

piątek, 07 października 2016

Jeżeli podczas gry w domino gracz dołoży kamień niezgodnie z zasadami gry i zostanie to zauważone zanim następny gracz dołoży do łańcucha swój kamień, to gracz musi cofnąć swój ruch i wykonać prawidłowy. Jest to najczęściej stosowana zasada również na turniejach dominowych. Czasami stosuje się również dodatkową zasadę, że gracz cofa ruch oraz pozostawia źle zgrany kamień przed sobą odkryty i musi go użyć jak najszybciej gdy tylko pasuje choćby miał inny, który chciałby zgrać bo bardziej odpowiada mu do obranej taktyki. Jeżeli jednak kolejny gracz wykona już swój ruch i wówczas zostanie zauważony źle zgrany kamień to gra toczy się dalej bez cofania ruchów. Bardziej rygorystyczni grający (przy pojedynkach 1x1 lub 2x2) stosują jednak zasadę, że partia jest przerywana a przeciwnik (lub para przeciwna) gracza, który popełnił błąd, dopisuje do swojego konta określoną ilość punktów według umowy między graczami. Najczęstszym błędem jest zgranie kamienia, którego połówka nie jest identyczna jak połówka kamienia, do którego jest dokładany. Przykład poniżej:

Powyższe zdjęcie zostało użyte w jednym z poprzednich wpisów. Ale bystre oko miszcza Jędrzeja nie dało się zwieść. I zarobiłem stosowny komentarz, za który serdecznie dziękuję. Na emeryturze życzę Andrzejowi wielu zwycięskich dominowych partii (o ile znajdą się chętni do walki z miszczem)!

Andrzej jest autorem gry, która jest zaprzeczeniem zasad podanych powyżej. Gra się w nią w klasyczny sposób bez dobierania ale z jedną innowacją: w przypadku braku kamienia pasującego do łańcucha gracz musi dołożyć do jednej z końcówek "fałszywkę" czyli kamień, który nie pasuje. Przeciwnik zdobywa wówczas punkty ale musi to zauważyć przed dołożeniem kolejnego kamienia. Gra powstała na moje zamówienie. Miała to być 102-ga gra na mojej ówczesnej stronie i dlatego nazywa się 102.

07:33, domino-gry , abc
Link Dodaj komentarz »
sobota, 01 października 2016

W ostatni czwartek poszedłem na piwo do znanego mi baru dla emerytów. Jeden z gości godnie piwkował sobie w garniturze. Ja wbiłem tam w dresie. Parę dnie wcześniej przede mną koncert symfoniczny opuszczał szurając nogami stary dziad odziany w wypraną koszulkę polo, sprane spodnie oraz sandały. Ja byłem w garniturze. Parę lat temu byłem na zakładowym przyjęciu, na które szeregowi pracownicy biurowi przyszli pod krawatem a kierownictwo - schludnie czyli odwrotnie niż do pracy. Dziś idę popić w domino z Kolegą Makgajwerem. Ostatnio jak wszedłem do knajpy nie poznałem go. Zakamuflował się - był w marynarce. A przecież jeszcze 50 lat temu panowie w marynarkach i krawatach zasiadali w londyńskich pubach popić w domino. Klient w krawacie jest mniej awanturujący się. 

PS.
Jadąc na dominowanie w autobusie, prowadzonym przez kierowcę w krawacie, naprzeciwko mnie usadowił się senior w kraciastej koszuli, pod krawatem, w skórzanej kurtce oraz sandałach ze skarpetkami. Z wiązanką kwiatów.
(...) w knajpie było ciepło więc odwiesiwszy marynarki na oparcia krzeseł odmierzaliśmy czas okrążeniami kribydża oraz kolejnymi pintami celtyckiego piwa...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 34